To już pewne – Android 6.0 Marshmallow!

Google wczoraj wieczorem oficjalnie ogłosił nazwę nowego Androida. Nie będzie to Muffin, ani tym bardziej Mars. Nie będzie to nawet Android 5.2, o czym spekulowanego swego czasu. Najnowsze wydanie Androida zostało nazwane 6.0 Marshamallow, czyli pianka. Co więcej, Sklep Play już przyjmuje aplikacje z nowym API 23.

Doszło nawet do oficjalnego odsłonięcia statuetki, bo każda wersja Androida ma swoją statuetkę stojącą przed siedzibą Google. Poniżej możecie obejrzeć wideo z tego wydarzenia.

Na tym jednak nowości się nie kończą. Google udostępnił już nowe SDK dla programistów, więc ci mogą wykorzystywać nowe API 12 Androida Marshmallow. Jest w nim kilka nowości, np. obsługa czytnika linii papilarnych, zarządzanie uprawnieniami aplikacji lub nowy mechanizm oszczędzania energii o nazwie Doze. To dość ważne zmiany dla wszystkich użytkowników. Nie zapomniano także o obsłudze nowego standardu USB typu C. Oprócz tego Google obiecuje zmiany w kwestii wydajności. Niewiele natomiast zmieni się w samym interfejsie. Android 6.0 Marshmallow cały czas będzie korzystać z Material Design.

Google ogłosił także, że Sklep Play przyjmuje już aplikacje przystosowane do API 23, czyli najnowszej wersji Androida. Poza tym udostępniono kolejną, poglądową wersję Androida dla urządzeń z rodziny Nexus. Podobno są to już niemal finalne wersje systemu, ale ze względu na ewentualne błędy Google nie zaleca wykorzystywania ich w naszych codziennych smartfonach. Cały czas mogą się pojawić w nich błędy u niedociągnięcia.

No i to w sumie na tyle. Nowy Android zadebiutuje najprawdopodobniej jesienią, wraz z kolejnymi sprzętami z linii Nexus (najprawdopodobniej dwoma smartfonami). Dokładna data nie jest jeszcze znana, ale patrząc na historię, należałoby stawiać na październik. Szkoda tylko, że użytkownicy LG, Sony, HTC, Huawei lub Samsungów będą musieli jeszcze sporo czekać na aktualizację swoich sprzętów. Bo nie podejrzewam żeby adopcja Androida 6.0 Marshmallow przebiegała szybciej niż w przypadku Lollipopa.

Zresztą dużo ważniejsze jest to, aby przy „piance” Google uchronił się przed błędami znanymi z „lizaka”, bo dopiero ostatnie wersje Lollipopa zaczynają działać w miarę porządnie.

źródło: Android Developers Blog