Jeśli nigdy nie dostałeś aktualizacji bezpieczeństwa Androida, to nie jesteś wyjątkiem

Google ściśle pracuje z producentami urządzeń z Androidem, aby usprawnić proces udostępniania aktualizacji bezpieczeństwa systemu operacyjnego. A jest nad czym pracować, bo – mówiąc delikatnie – nie jest najlepiej.

Android jest systemem operacyjnym jak każdy inny. Można w nim znaleźć sporo błędów, co wielokrotnie było wykorzystywane przez niepowołane osoby do wymuszania danych. Trudno jednoznacznie mówić o tym, że system Google jest pod tym względem lepszy lub gorszy od Androida. To tak, jak z Windowsem na komputerach – jest najpopularniejszy i dlatego z myślą o nim pojawia się najwięcej wirusów i innych szkodliwych aplikacji. Niestety, pod jednym względem Android ustępuje iOS lub Windows Phone. Pomimo wykrycia jakiejś luki w zabezpieczeniach, stosowną łatkę otrzymuje niewielkie grono użytkowników. Producenci smartfonów nie mogą sobie poradzić z udostępnieniem aktualizacji na większości swoich urządzeń.

Czy problem jest duży?

Z pewnością. Według danych Google, w 2016 roku aktualizację bezpieczeństwa otrzymało około 735 mln urządzeń ponad 200 różnych producentów. Liczba bez wątpienia imponująca, ale to wciąż mniej więcej połowa wszystkich sprzętów z zielonym robotem na pokładzie. A to oznacza, że podobna liczba użytkowników nie może liczyć na aktualizacje i to nawet pomimo tego, że te są wydawane przez Google całkiem systematycznie. Dlatego też firma zdecydowała się na ściślejszą współpracę z producentami smartfonów i tabletów. Dzięki temu czas udostępniania aktualizacji bezpieczeństwa już miał się skrócić ze średnio 6-9 tygodni do zaledwie kilku dni. W samych Stanach Zjednoczonych pod koniec 2016 roku aż 78 procent sprzętów z Androidem miała mieć najnowsze łatki bezpieczeństwa. Trochę trudno mi w to uwierzyć, biorąc pod uwagę, jak dawno sam takiej aktualizacji nie dostałem (mój telefon to LG G4).

Nie zmienia to jednak faktu, że Android sam w sobie stał się systemem dużo bezpieczniejszym

Jeśli nie instalujemy aplikacji z podejrzanych źródeł, to ryzyko złapania złośliwego kodu jest naprawdę minimalne. Według Google wynosi ono zaledwie 0,05 procent. Dokładnie tyle instalacji ze Sklepu Google Play kończy się zainstalowaniem niepożądanego i szkodliwego oprogramowania. Szczegółowe liczby prezentują się następująco:

  • 0,016 proc. pobrań ze Sklepu Play kończy się instalacją trojana,
  • 0,003 proc. pobrań ze Sklepu Play kończy się instalacją wrogich programów do pobierania innych plików,
  • 0,003 proc. pobrań ze Sklepu Play kończy się instalacją tzw. backdoorów,
  • 0,0018 proc. pobrań ze Sklepu Play kończy się instalacją programu pishingowego.

Google każdego dnia ma chronić ponad 1,4 mld urządzeń z Androidem. W tym samym czasie specjalne oprogramowanie skanuje ponad 750 mln instalacji aplikacji. To całkiem nieźle.

  • Limonka

    „Trochę trudno mi w to uwierzyć, biorąc pod uwagę, jak dawno sam takiej aktualizacji nie dostałem (mój telefon to LG G4)” – to wyrazy współczucia, że LG tak olewa sprawę. Moja galaktyczna S5 nadal otrzymuje poprawki co miesiąc. Ostatnią paczkę poprawek bezpieczeństwa mam z 1 lutego.