Jak tak dalej pójdzie, to wydawanie kolejnej wersji Androida nie będzie miało sensu

Dzisiaj Google opublikował kolejne dane na temat udziału poszczególnych wersji systemu Android. I już naprawdę nie wiem, jak to komentować, jak bronić zielonego robota i jak wierzyć w to, że coś jeszcze może się zmienić, że może być lepiej. Tak już dłużej się nie da. Nie ma co się oszukiwać – sytuacja jest co najmniej słaba i potrzebne są jakieś zmiany. Jakoś nie sądzę, żeby wydawanie kolejnej wersji Androida miało w obecnej sytuacji jakikolwiek sens.

Przejdźmy do rzeczy. Aktualnie najpopularniejszą dystrybucją Androida pozostaje KitKat 4.4, który miał swoją premierę jeszcze w październiku 2013 roku (ostatnie wydanie, czyli 4.4.4 zadebiutowało w czerwcu 2014 roku). Czekoladowy baton ma znajduje się aktualnie na 41,4 proc. urządzeń, które w ostatnim tygodniu łączyły się ze Sklepem Google Play. System ten potrzebował na to ponad 1,5 roku.

Na kolejnym miejscu znajdują się wszystkie dystrybucje Androida Jelly Bean, czyli 4.1, 4.2 oraz 4.3. Środkowy ma największe udziały na poziomie 18,6 proc. (zadebiutował w listopadzie 2012 roku!). Później mamy wersję 4.1 z czerwca 2012 roku (16,5 proc.) oraz 4.3 z lipca 2013 roku (5,6 proc.). W sumie wszystkie wersje Jelly Bean mają 40,7 proc. udziałów w rynku Androida. Mowa o wydaniach, które mają już ponad 2 lata! Dla każdego mobilnego systemu operacyjnego jest to bardzo długi czas. Dla porównania – w październiku 2012 roku (miesiąc przed Androidem Jelly Bean 4.2 i cztery miesiące po Jelly Bean 4.1) zadebiutował Windows Phone 8.0, który dawno został zaktualizowany do 8.1, a potem dostał jeszcze kilka mniejszych aktualizacji.

android-udzialy-kwiecien-2015

A co z najnowszym Androidem Lollipop? Ten znajduje się aktualnie na 5,4 proc. urządzeń – 5 proc. przypada na wydanie 5.0, a 0,4 proc. na nowszego Androida 5.1. Lepszy wynik ma już Android Ice Cream Sandwich z października 2011 roku (!!!), który uzyskał 5,7 proc. czy też Gingerbread z grudnia 2010 roku (6,4 proc.) A przecież od premiery lizaka minęło już 5 miesięcy. Tym samym zdecydowanie więcej osób ma na swoich smartfonach ponad 4-letni system operacyjny Android niż najnowsze wydanie zielonego robota, czyli Lollipopa.

I tak się zastanawiam – jaki jest sens wydawania kolejnej wersji Androida skoro producenci smartfonów jeszcze nie zdążyli przygotować aktualizacji do wydania 5.x. Przez 5 miesięcy najnowsza wersja systemu nie pojawiła się nawet na wszystkich flagowcach, nie mówiąc już o urządzeniach ze średniej półki (o niskiej nawet nie marzę). To jaki jest sens wydawania np. Androida 6.0? Przecież w tym momencie Lollipop dojdzie może do 10 proc., a po premierze nowszej wersji producenci wciąż będą się chwalić, że za chwile pojawi się aktualizacja do poprzedniego wydania.

Oczywiście mocno przerysowuję sytuację, ale prawda jest taka, że proces aktualizowania Androida zakrawa na jakąś paranoję. Rozumiem, że jest to system otwarty, że działa na setkach jeśli nie tysiącach różnych urządzeń, że wszystko tak naprawdę zależy od producentów smartfonów i tabletów. Ale nie zmienia to faktu, że sytuacja jest tragiczna i aktualizacje Google Play Services nic tutaj nie zmienią.

Ale z drugiej strony, patrząc na to, jakie są problemy z Lollipopem, może to i lepiej, że idzie to tak powoli….

  • BuKoX

    Sytuacja byłaby wg tragiczna jeśli nie było modeli, które mają gwarantowaną aktualizację (a są), gdyby nie było innych romów (typu CM) i gdyby aplikacje czy gry nie były zgodne z 4.x i 5.x (a są).

    Generalnie uważam, że problem fragmentacji jest nieco wyolbrzymiony. Po pierwsze zdecydowana większość użytkowników nawet nie wie jaką ma wersję. Po drugie ci, którym zależy na najnowszych wersjach sobie poradzą. Po trzecie patrząc na problem z L może i dobrze, że 4.4 ma taki a nie inny udział. Po czwarte abstrahując od systemów mobilnych zobaczcie jaki problem z fragmentacją na desktopowy Windows – to jest dopiero tragedia.

    A na koniec można by się zastanowić czy Google może coś zrobić w tej kwestii. Wg mnie jeśli chce utrzymać takie udziały w rynku i nie zrazić do siebie producentów, którzy właśnie te udziały generują to niewiele może zdziałać. Musiałby chyba napisać system od zera i przyjąć podstawową zasadę właśnie obejścia problemy fragmentacji.

  • regoat

    jakiesa problemu z 5.0 bo niby sa ale jaj kos ich nie odczuwam

    • Ja niestety zacząłem. Musiałem znowu zresetować telefon, ale i tak jeszcze łapie zawiechy