Bill Gates staje po stronie FBI, a nie Apple. Tak samo, jak większość Amerykanów

FBI zażądał od Apple zbudowania mechanizmu, który pozwalałby na omijanie zabezpieczeń iPhone’ów. Stało się tak za sprawą telefonu znalezionego przy jednym z zamachowców. Apple cały czas odmawia, ponieważ śledczy nie chcą złamania tego jednego urządzenia, a mechanizmu łamiącego zabezpieczenia wszystkich urządzeń. Jednak nie wszyscy stoją po stronie firmy z Cupertino. Bill Gates, a także większość Amerykanów, uważają, że Apple powinno pomóc FBI.

Sprawa nie jest tak łatwa i jednoznaczna, jak mogłoby się wydawać. Apple cały czas jest zdania, że FBI żąda utworzenia tzw. backdoora, który pozwalałby na omijanie zabezpieczeń wszystkich iPhone’ów. Z kolei śledczy utrzymują, że chodzi im tylko o ten jeden przypadek, urządzenia znalezionego przy jednym z zamachowców.

Po której jesteś stronie?

Wiele firm technologicznych opowiedziało się po stronie Apple. Firma z Cupertino usłyszała słowa wsparcia między innymi od Microsoftu, a także prezesa Google – Sundara Pichaia. Z kolei Bill Gates, założyciel i były prezes Microsoftu, uważa, że Apple powinno odblokować telefon zamachowca. Zdaje się, że najbogatszy człowiek na świecie uwierzył w zapewnienia FBI. W wywiadzie dla Financial Times twierdzi, że przecież chodzi o ten jeden telefon, a nie wszystkie iPhone’y.

Co ciekawe, podobnego zdania jest większość Amerykanów, jak wynika z przeprowadzonego badania. Aż 51 procent osób stwierdziło, że Apple powinno złamać zabezpieczenia smartfona. Przeciwnego zdania jest 38 procent ankietowanych, a 11 procent nie ma na ten temat zdania. Wpływ na opinię nie mają poglądy polityczne, ale wiek już jak najbardziej. Jak łatwo się domyślić – młodsi użytkownicy częściej stają po stronie Apple, a starsi po stronie FBI i sądu. Badanie przeprowadzono na grupie 1002 dorosłych osób.

Nie ten telefon i błąd FBI

Warto jednak odnotować, że sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. Przede wszystkim okazało się, że iPhone wcale nie był prywatnym urządzeniem zamachowca. Był to telefon służbowy, należący do Departamentu Zdrowia Publicznego (tam pracował zamachowiec). Prywatne urządzenie zostało zniszczone przez terrorystę tuż przed zamachem i to prawdopodobnie na nim znajdowały się najważniejsze informacje.

Poza tym pojawiły się doniesienia, według których FBI samo uniemożliwiło sobie dostęp do danych. Na wniosek śledczych jeden z pracowników Departamentu Zdrowia Publicznego miał zresetować hasło do konta iCloud zamachowca. Gdyby tego nie zrobiono, a telefon połączyłby się ze znaną siecią WiFi (np. w domu lub w pracy), to automatycznie zsynchronizowałbym dane z chmurą. Po resecie hasła to nie było już możliwe. A co najciekawsze – Apple dało FBI dostęp do iCloud zamachowca. Tylko że znajdujące się tam dane były stare.

No i zastanawiające jest to, że FBI chce uzyskać dostęp do służbowego telefonu, którego terrorysta nie zniszczył. A skoro tego nie zrobił, to najwyraźniej uznał, że znajdujące się tam dane nie są ważne. Ze sporą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że śledczy nie znajdą na iPhonie nic ciekawego.

Da się złamać?

Wielu ekspertów uważa także, że zabezpieczenia telefonu da się złamać bez pomocy Apple. Zadania tego mogłoby się podjąć NSA, a koszt wyniósłby około 500 tys. dolarów. Nie wiadomo, dlaczego FBI nie zdecydowało się na taki krok, ale dość sensowe wydają się teorie, według których śledczy chcą po prostu zdobyć od Apple narzędzie, które pozwoli im z łatwością łamać wszystkie iPhone’y.