Satya Nadella: „Mobilny Windows przetrwa nawet bez użytkowników”

windows-10-technical-preview-dla-smartfonow

Mobilny Windows nie okazał się sukcesem. Pomimo sporego budżetu wydawanego na kampanie reklamowe jest coraz gorzej. W trzecim kwartale 2015 roku, według Gartnera, mobilny Windows osiągnął zaledwie 1,7 proc. Udziałów w rynku, czyli prawie dwa razy mniej niż rok wcześniej. To jednak nie martwi prezesa Microsoftu – Satyi Nadelli. Jego zdaniem mobilny Windows przetrwa nawet wtedy, gdy nikt nie będzie z niego korzystał.

Taką tezę szef Microsoftu wygłosił w trakcie wywiadu z serwisem BuzzFeed. Może się wydawać, że Nadella postradał zmysły, bo przecież jak może istnieć system operacyjny bez użytkowników. Jednak w gruncie rzeczy jego słowa mają sporo sensu, jeśli spojrzymy na obrazek nieco szerzej.

Przede wszystkim Windows 10 na wszystkich platformach na wspólne jądro, środowisko uruchomieniowe i wiele innych elementów. Dzięki temu możliwe jest pisanie aplikacji uniwersalnych, które będą działać zarówno na komputerze, konsoli Xbox, smartfonie i tablecie z najnowszym Windowsem. Ale nie tylko o aplikacje chodzi. Bo skoro tak wiele elementów obu systemów jest wspólnych, to jednocześnie utrzymanie mobilnego Windowsa jest dużo, dużo mniej kosztowne. Dlatego też słowa Nadelli należy rozumieć raczej jako „dopóki będzie istniał desktopowy Windows, będzie też istniał Windows w wersji mobilnej”. A raczej nie zapowiada się na to, aby nagle cały świat miał się przesiąść na komputery z Linuksem lub OS X.

W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że Microsoft stworzył responsywny system operacyjny.

We wnętrzu działa tak samo, chociaż na różnych urządzeniach wygląda inaczej. A skoro tak jest, to praca nad desktopowym Windowsem oznacza jednocześnie pracę nad jego mobilną wersją. Dlatego okienka na smartfonach i tabletach nie potrzebują użytkowników, aby istnieć. Będą elementem wcześniej opracowanego planu, który przez najbliższe lata będzie skrupulatnie realizowany.

Jednocześnie Nadella przyznaje, że mobilny Windows staje się projektem mniej priorytetowym. Firma nie zamierza przeznaczać już tak dużych budżetów na promocję, reklamę i współpracę z operatorami. A skoro staje się mniej priorytetowym, to pewnie będzie też nad nim pracować zdecydowanie mniej osób. Patrząc na to, co udało się osiągnąć z większym zaangażowaniem… boję się pomyśleć, co czeka nas w najbliższej przyszłości.

Trudno nie zgodzić się ze słowami Nadelli. Mobilny Windows będzie, a raczej może istnieć, nawet bez użytkowników. Ale czy to nie jest tylko dobra mina do złej gry?