W tej grze pokierujesz prawdziwym człowiekiem… Serio! (wideo)

Rynek gier jest bez dwóch zdań zadziwiający. Nie brakuje na nim naprawdę dziwnych pozycji, jak chociażby symulatora kozy. Zresztą w ogóle symulatory cieszą się w ostatnich latach sporą popularnością od Simsów, czyli symulacji życia, przez Farming Simulator aż na symulatorze operacji kończąc. Jednak Omnipresenz wprowadza słowo „symulacja” na zupełnie nowy poziom, bowiem w tej grze będziemy sterować… prawdziwym człowiekiem. Nie żartuję!

Kilka dni temu wystartował projekt w serwisie Indiegogo o nazwie Omnipresenz. I jest to chyba jeden z najdziwniejszych pomysłów na jaki ktoś próbuje zebrać pieniądze przez crowdfunding. Oczywiście pomijam projekty typowo dla śmiechu, jak chociażby zbiórka na sałatkę ziemniaczaną.

Omnipresenz to pewnego rodzaju gra. Dzięki streamingowi wideo mamy mieć możliwość sterowania poczynaniami innego człowieka, takiego prawdziwego, żyjącego gdzieś na świecie. Jeśli uda nam się znaleźć taką osobę, to dzięki Internetowi możemy zacząć sterować jej poczynaniami. Nie liczcie jednak na to, że będziecie sterować każdą kończyną. Gra polega po prostu na przekazywaniu poleceń. W grze nie ma zabraknąć misji do wykonania oraz różnych trybów rozgrywki.

1-omnipresenz

Pomysłodawcy Omnipresenz opisują swój projekt jako swego rodzaju platformę charytatywną, która ma zbliżać do siebie ludzi i pomagać w realizowaniu wspólnych celów. Na ten moment wiadomo, że osoby, którymi będzie można sterować, same będą się zgłaszać do programu. Możemy wydawać im różne rozkazy – poważne, zwykłe, śmieszne, a nawet szalone, pod warunkiem, że nie łamią prawa i nie mają na celu wyrządzenia krzywdy awatarowi lub inny osobom.

Co ciekawe, możemy nakazywać naszemu awatarowi, aby wydawał pieniądze, np. kupując buty dla bezdomnego. Jednak wcześniej musimy przelać odpowiednią kwotę na konto, aby osoba, którą sterujemy, nie była stratna. Chodzi bowiem o sterowanie innym człowiekiem i zabawę, a nie wykorzystywanie.

Twórcy chcą w ciągu miesiąca uzbierać kwotę 33 tys. euro. Wątpię, aby to się udało, bo po kilku dniach mają zaledwie 622 euro. Zresztą nie dziwię się, bo pomysł wydaje się tak szalony, że aż trudno go w jakiś sposób skomentować.