Snapchat ma problem, ale chyba nikt tego nie dostrzega

Snapchat

Snapchat szykuje się do IPO, czyli wejścia na giełdę. Jednak okazuje się, że serwis ma spory problem. A nawet dwa problemy. Są nimi konkurencyjny Instagram i pieniądze.

IPO to pierwsze, publiczna oferta na dane papiery wartościowe. W skrócie oznacza to po prostu wejście danej firmy na giełdę. Do tego właśnie szykuje się Snapchat, który przewiduje, że w ten sposób wartości marki zostanie oszacowana na około 3 mld dolarów. Jednak ostatnie doniesienia studzą nieco emocje. Okazuje się, że Instagram może nieco popsuć humory szefom Snapchata.

W 2016 roku Snapchat rósł niezwykle dynamicznie

Od czwartego kwartału 2015 roku do czwartego kwartału 2016 roku liczba dziennych użytkowników zwiększyła się ze 107 do 158 mln. Takie wyniki muszą robić wrażenie. Problem polega na tym, że te czasy już minęły. Różnica między trzecim a czwartym kwartałem 2016 roku to zaledwie 5 mln użytkowników. Trudno spodziewać się, aby dynamika zmieniła się wraz z początkiem 2017 roku.

W dużej mierze odpowiedzialny jest za to… Instagram. W trzecim kwartale 2016 roku zadebiutowało Instagram Stories, które coraz bardziej zyskuje na popularności. Nie dziwi zatem, że coraz mniej osób interesuje się Snapchatem. Co prawda nie da się jednoznacznie powiedzieć, że to rywal głównie wpłynął na gorszą dynamikę wzrostu, ale trudno też oczekiwać, aby nie miał żadnego wpływu.

Nie to jednak w sytuacji Snapchata jest najbardziej absurdalne

Do tej pory nie potrafię zrozumieć, jak firma w momencie giełdowego debiutuj może być wyceniana na ponad 3 mld dolarów, gdy… nigdy nie zarobiła ani grosza. Co więcej, Snapchat przynosi ogromne straty, około 0,5 mld dolarów rocznie. Nie przeszkadza to jednak jego właścicielowi zarabiać kilka milionów rocznie i bez przejęcia przyznać, że serwis tak naprawdę nigdy może nie być rentowny.