Apple Watch nie ma nic i ma wszystko jednocześnie

Apple Watch miał być produktem, który odmieni rynek wearables. To dzięki zegarkowi z nadgryzionym jabłko w logo rynek smartwatch ma w ciągu zaledwie roku urosnąć o kilkaset procent. Wszyscy czekali z zapartym tchem na prezentację. Tymczasem nie było wielkiej pompy. Nie ma zachwytów. Jest co najwyżej umiarkowany optymizm. Ale to praktycznie nic nie zmienia. Chociaż Apple Watch nie jest żadną rewolucją, to i tak będzie hitem. Jestem tego pewny.

Apple Watch jest ładny?

Na początek przyjrzyjmy się zegarkowi od Apple. Czy Watch jest urządzeniem ładnym? Raczej średnio, chociaż wiem, że to kwestia gustu i pewnie są osoby, którym się podoba. Jednak jest co najmniej kilka konkurencyjnych urządzeń, które prezentują się lepiej – LG G Watch R, Motorola Moto 360, Asus ZenWatch, Huawei Watch, czy nawet Samsung Gear S. Nie twierdzę, że Apple Watch jest brzydki. Powiedziałbym raczej, że jest przeciętny. Na pewno wyróżnia go to, że będzie dostępny w dwóch wersjach – mniejszej 38 mm dla kobiet oraz większej 42 mm dla mężczyzn. To spory plus, o którym wielu producentów nie pomyślało.

Apple Watch jest funkcjonalny?

apple-watch-1

Czy Apple Watch ma jakieś funkcje, których brakuje konkurencji. Jakoś nic specjalnego nie przychodzi mi do głowy. Zegarki z Androidem, Tizenem lub WebOS też mają masę czujników, interfejs przystosowany do niewielkich ekranów i obsługi tak dotykowej, jak i głosowej oraz aplikacje fitness, które mierzą nasze parametry życiowe, obliczają ilość pokonanych kroków lub badają jakość snu. Na konkurencyjnych zegarkach również można czytać wiadomości, odpisywać na maile lub SMS-y, a nawet odbierać rozmowy telefoniczne (rozmawianie przez zegarek? serio?). Apple Watch nie ma nic, co wyróżniałoby go na tle podobnych produktów Samsunga, LG, Motoroli, Huawei lub Asusa. Jest takim samym smartwatchem, jak każdy inny. I tak samo krótko będzie działać, ponieważ Apple deklaruje zaledwie 18 godzin. To jak ma kontrolować mój sen, jak w tym momencie będzie się ładować?

Apple Watch jest tani?

No i wreszcie cena. Tutaj chyba nie ma co dyskutować. Apple Watch jest dużo droższy od konkurencji. Co prawda ceny Apple Watch Sport zaczynają się od 349 dolarów, ale nie sądzę, aby ta wersja spotkała się z wielkim zainteresowaniem. Większość osób będzie chciała kupić tradycyjnego Watcha, którego cena zaczyna się od 549 dolarów. Zresztą sprawdziłem poszczególne konfiguracje i podejrzewam, że królować będą wersje w cenie 600-700 dolarów. No jest jeszcze model Edition w cenie 10 tys. dolarów, ale to dla snobów i milionerów, którzy nie mają co robić z pieniędzmi. Podsumowując – o ile iPhone jest o jakieś 30 proc. droższy od konkurentów, o tyle Watch jest o 70-100 proc. droższy. Przebitka jest naprawdę spora.

Apple Watch nie ma nic…

Pebble Steel i Apple Watch

Pebble Steel i Apple Watch

Apple Watch nie ma nic, co mogłoby racjonalnego klienta skusić do zakupu zegarka. Nie zmieni naszego życia. Nie jest rewolucją. Nie ma nawet ani jednej funkcji, która sprawiałaby, że jest lepszy od innych smartwatchy. Tak samo jak konkurencja, również nie będzie działać przesadnie długo na jednym ładowaniu baterii. Nie ma w nim absolutnie nic wyjątkowego. Jest nudny, jest taki sam, jak inne zegarki. Apple nie jest już rewolucjonistą, nie zmienia rynku, a nawet nie bierze już gotowego produktu i nie sprawia, że staje się lepszy. Apple jest taką samą firmą technologiczną, jak każda inna.

Jednocześnie Apple Watch ma wszystko

I to jest w całej tej historii najważniejsze. Apple Watch może nie być wyjątkowy, ale to tak naprawdę nic nie zmienia. Firma z Cupertino i tak ma wszystko i zegarek sprzeda się rewelacyjnie. Przede wszystkim dlatego, że współpracuje z najpopularniejszym smartfonem na świecie, który wciąż sprzedaje się w rekordowych liczbach. Po drugie, nadgryzione jabłko ma ogromne wsparcie deweloperów. Programiści będą chcieli pisać aplikacje na Apple Watch, bo wiedzą, że to kolejny sposób na zarobek i sławę. A to właśnie aplikacje są dzisiaj najważniejszym punktem urządzeń mobilnych i systemów operacyjnych. A jestem pewien, że tych nie będzie brakować…

Dlatego też – pomimo tego, iż Apple Watch nie ma w sobie nic wyjątkowego – sprzeda się doskonale. Jestem tego absolutnie pewny i wczorajsza prezentacja może i zniechęciła kilka osób, ale one też kupią zegarek. Jeśli nie z prawdziwej chęci, to przynajmniej z ciekawości. To wystarczy.

Ale Apple ma też problem, bo kolejny Apple Watch musi być po prostu lepszy. Dużo lepszy.