W sekretnym laboratorium Apple, gdzie deweloperzy mają dostęp do Apple Watch

Jest takie miejsce w Cupertino, które jest całkowicie odizolowane od zewnętrznej komunikacji. Nikt nie może tam wnieść nawet notatnika i długopisu, nie wspominając już od telefonie komórkowym. Do tego miejsca nie może dostać się nic, co pozwalałoby na jakiekolwiek zapisywanie spostrzeżeń, robienie zdjęć lub nagrywanie filmów. Co to za miejsce? To właśnie tam nieliczni deweloperzy największych aplikacji mobilnych mogą zobaczyć Apple Watch i pracować nad swoimi appkami.

Najwięksi deweloperzy na świecie, do których zalicza się między innymi Facebook, spędzili kilka tygodni w Cupertino, gdzie mogli pracować bezpośrednio ze smartwatchem, aby dopracować swoje aplikacje. Mają one być gotowe na premierę Watcha, która ma mieć miejsce już w przyszłym miesiącu. Ciekawe jest to, że zegarek był chroniony w każdy możliwy sposób. Deweloperzy nie mogli wnosić do specjalnego pomieszczenia żadnych notatników, ani urządzeń elektrycznych – jak donosi Bloomberg.

Jedną z firm, która pracuje nad własną aplikacją na zegarek jest Starwood Hotels & Resorts Worldwide. Jej wiceprezes – Stephen Gates – powiedział jedynie, że kilkukrotnie był w Cupertino, ale nie chciał zdradzić, o co dokładnie chodzi. Z niepotwierdzonych informacji wynika, iż jego firma pracuje nad aplikacją, dzięki której możliwe byłoby otwieranie drzwi do pokoi hotelowych przy pomocy Apple Watch. Brzmi świetnie!

apple-watch

Tak naprawdę to wszyscy deweloperzy, którzy rzekomo byli w Cupertino, aby pracować nad własnymi aplikacjami, odmówili jakiegokolwiek komentarza, a są to między innym przedstawiciele Facebooka oraz BMW. Jak widać, Apple świetnie zabezpieczyło się przed jakimikolwiek wyciekami informacji. Najwyraźniej firmy musiały podpisać umowy o zachowaniu tajemnicy, które – w przypadku nieprzestrzegania zapisów – skutkują ogromnymi karami finansowymi, a być może nawet zerwaniem współpracy. To oczywiście tylko moje domysły, ale jedno jest pewne – nic dowiemy się o Apple Watch niczego, czego firma z nadgryzionym jabłkiem sama nie chciałaby nam powiedzieć.

A jest o co walczyć. Analitycy przewidują, że w ciągu pierwszych 12 miesięcy od debiutu Apple może sprzedać nawet 30 mln zegarków, a początkowe zainteresowanie będzie większe niż przy premierach pierwszych iPadów oraz iPhone’ów. W sumie dzięki Watch na konto firmy z Cupertino na wpłynąć aż 6 mld dolarów.

Bloomberg przedstawił także bardzo ciekawe informacje na temat samych aplikacji. Apple podobno rekomenduje deweloperom, aby appki nie były zbyt natarczywe i co chwilę nie wysyłały powiadomień do użytkownika. Tak, jak komputera używamy przez kilka godzin, smartfona przez minuty, tak smartwach ma być używany jednorazowo w czasie liczonym w sekundach. Podobno wytyczne Apple mówią nawet o tym, aby aplikacje były na tyle proste i funkcjonalne, aby dało się z nich korzystać maksymalnie w ciągu 10 sekund.

apple-watch-sport

To wszystko sprawiło, że nie każdy deweloper od razu rzucił się do pisania aplikacji. Wielu podobno czeka na pierwsze opinie na temat zegarka i informacje pochodzące od użytkowników. Nieco niepokojące są natomiast pogłoski, według których Watch ma pewnie problemy z opóźnieniami. W końcu do jego działania potrzebny jest iPhone i sparowanie przez Bluetooth i właśnie to ma powodować małe problemy.

Ale np. trwają prace nad aplikacjami do e-maili, które nie będą informowały o każdej wiadomości, a jedynie o tych najważniejszych i to w konkretnych sytuacjach. Dla przykładu, gdy rodzic dostanie maila ze szkoły, to powiadomienie na zegarku pojawi się dopiero, gdy wróci z pracy do domu, bo dopiero wtedy będzie mieć czas na zajmowanie się takimi sprawami. Z kolei BMW pracuje nad appką, która ma pozwolić na lokalizowanie samochodu na parkingu, a nawet otwieranie drzwi i uruchamianie silnika.

Jedno jest pewne – najbliższy poniedziałek 9 marca z zaciekawieniem będą śledzić wszyscy fani nowinek technologicznych, bo właśnie wtedy Apple po raz kolejny zaprezentuje Watcha.