BlackBerry chce prawnie zmusić Apple do stworzenia iMessage na jeżynę?

No tego to jeszcze nie było. W pierwszej chwili, gdy tylko o tym przeczytałem, zaśmiałem się pod nosem. Im dłużej o tym myślałem, tym coraz bardziej chciało mi się śmiać. Wygląda na to, że BlackBerry jest strasznie zdesperowane. Oto powiem firma jeżyną w logo – a konkretnie jej prezes – piszą wpis na oficjalnym blogu, w którym domagają się od amerykańskiego rządu wymuszenia na firmie z Cupertino stworzenia komunikatora iMessage w wersji na BB. To nie żart!

No dobra, może trochę przesadziłem, bo jednak John Chen ubrał to w ładne słowa na temat neutralności Internetu, aplikacji i usług, ale w gruncie rzeczy o to właśnie mu chodzi. We wpisie na oficjalnym blogu BlackBerry możemy przeczytać, że firma z jeżyną jest w pełni neutralna i oferuje swoje usługi – np. komunikator BBM – na wszystkie platformy. Tymczasem Apple nie pozwala użytkownikom Androida lub BlackBerry na korzystanie z iMessage.

Chen zresztą przywołuje więcej przykładów. Ot chociażby wspomina o Netflixie, który udostępnił swoje aplikacje na Androida oraz iOS-a, ale już nie na BlackBerry. W kolejnych słowach pisze wręcz, że powstał świat dwusystemowy, w którym użytkownicy dwóch najpopularniejszych systemów mobilnych mają dostęp do zdecydowanie większej ilości treści, aplikacji i usług, a reszta jest dyskryminowana i zapomniana, w tym oczywiście BlackBerry.

Tylko że John Chen chyba zapomina o prawach, które rządzą rynkiem

Jasne, że swoje słabości i niemożność przebicia się na trudnym rynku mobilnym można skrywać pod płaszczem neutralności Sieci, a nawet aplikacji i usług. Można mówić o tym, że BlackBerry tworzy swój komunikator na wszystkie platformy, a konkurencja już olewa jeżynę. Tylko to wszystko to takie gadanie dla gadania, które nijak ma się do rzeczywistości.

blackberry-passport2

Oczywiście jest tak, że nie ma iMessage na BlackBerry, ale nie ma też na Androida. Jest też tak, że komunikator BBM jest dostępny na wielu platformach. Ale trzeba to skonfrontować z realiami rynkowymi. BlackBerry nie ma wyboru i musi wypuszczać aplikacje na Androida oraz iOS-a, bo bez tego nikt by z nich nie korzystał, no może oprócz tych 20-30 osób na świecie, które mają telefony marki BB… Dla jeżyny jest to opłacalne przedsięwzięcie, ponieważ ich udział w rynku jest bardzo mały, mikroskopijny wręcz i wprowadzenie aplikacji na inne, dużo większe systemy jest szansą na spopularyzowanie swoich usług.

Ale spójrzmy na to od drugiej strony

Android oraz iOS mają razem jakieś 95 proc. rynku systemów mobilnych na świecie! Tworzenie aplikacji na BlackBerry nie ma żadnego uzasadnienia finansowego, a przecież stworzenie appki to praca programistów, a praca programistów kosztuje… John Chen chyba zapomniał, jakiej firmy jest prezesem i jak aktualnie wygląda rynek. Chyba nie zauważył, że BlackBerry już się nie liczy na rynku urządzeń mobilnych. A może inaczej – on doskonale zdaje sobie z tego sprawę i pod płaszczem neutralności Sieci stara się wymusić na firmach, z którymi nijak nie jest w stanie konkurować, zlitowanie się nad BlackBerry. Zastanawiam się, czy jest to bardziej zabawne, czy może żałosne.

A gdyby teraz usiadł i napisał sobie prosty system operacyjny na urządzenia mobilne, to wtedy też Apple powinno zrobić iMessage na moje rozwiązanie? No bo przecież skoro mówimy o neutralności, to chyba mamy na myśli wszystkich, po równo. Szkoda, że w tekście prezesa BlackBerry ani razu nie pada słowo „Windows”. Widocznie neutralność oznacza po prostu zlitowanie się nad BB, a nie rzeczywiste i równe traktowanie wszystkich.

Tekst Johna Chena został skierowany do wysoko postawionych, amerykańskich polityków.