Podwójny system operacyjny ma być lekiem na całe zło… ale czy będzie skuteczny?

Urządzenia z dwoma systemami operacyjnymi są hitem tegorocznych targów CES w Las Vegas. Szczególnie mocno do to idei stara się nas przekonać Intel, który w końcu ma układy przystosowane zarówno do obsługi tradycyjnego Windowsa, jak i Androida. Ale czy to rzeczywiście ma sens?

Od razu odpowiem – i tak, i nie. Wszystko zależy od tego, co mamy na myśli mówiąc podwójny system operacyjny. Już wcześniej niektórzy producenci próbowali podobnych pomysłów. I tak na przykład Samsung zaproponował nam sprzęt z Windowsem, który był w stanie uruchamiać aplikacje napisane na Androida poprzez specjalny emulator. Już w teorii brzmi to tak, jakby próbować przekonać Rosjanina, że wódka jest niedobra. To po prostu nie mogło działać dobrze.

Nie wyobrażam sobie także sytuacji, w której uruchamiam tablet z Windowsem, ale w momencie, w którym chce się przełączyć na Androida, muszę go wyłączyć, odczekać swoje i dopiero mogę korzystać z dobrodziejstw zielonego robota. Byłoby to szalenie niepraktyczne, czasochłonne i doprowadziłoby do tego, że w końcu użytkownik wybrałby sobie jeden system, który bardziej mu odpowiada i uruchamiał tylko jego, drugiego ewentualnie sporadycznie lub od święta.

Dlatego też podoba mi się idea, którą zaprezentował Intel

Po pierwsze, na urządzeniu mamy i Androida, i Windowsa. Żaden nie próbuje udawać drugiego – to dobrze. Po drugie, przełączanie się pomiędzy nimi twa dosłownie kilka sekund, a służy do tego specjalny przycisk na klawiaturze. W takiej sytuacji idea dwóch systemów operacyjnych ma zdecydowanie więcej sensu.

Dostrzegam jednak kilka problemów. Przede wszystkim, skoro istnieje potrzeba posiadania jednocześnie Androida i Windowsa, to znaczy, że oba są dalekie od doskonałości. Jasne, nie jest to wielce odkrywcze. Wolałbym jednak, aby skupiono się na udoskonalaniu każdego z nich, zamiast próbach połączenia. Poza tym nie sądzę, aby idea dwóch systemów operacyjnych spodobała się zarówno Google, jak i Microsoftowi. Każda z tych firm stara się przekonać konsumentów, że ich jest lepsze od konkurencyjnego. Biorąc pod uwagę, że Android radzi sobie pod tym względem zdecydowanie lepiej na rynku tabletów i smartfonów, to chyba Google ma większe powody do narzekania. Przecież możliwy jest scenariusz, w którym mobilne kafelki zyskałyby na popularności dzięki zielonemu robotowi. Zresztą już kilka tygodni temu można było usłyszeć plotki na temat tego, że Microsoft stara się przekonać producentów smartfonów do stworzenia urządzeń z Windowsem Phone oraz Androidem.

Może być jednak odwrotnie. W końcu to system Microsoftu jest używany na komputerach, np. ultrabookach i na jego popularności sporo mógłby zyskać Android. Dlatego oczywiste wydaję się to, że obie firmy mogą chcieć zablokować tego typu wynalazki. Żadnej z nich nie jest to na rękę.