Angry Birds Transformers – recenzja

Rovio systematycznie odcina kupony od marki Angry Birds. Początkowy sukces prostej gry, która po prostu nieco uatrakcyjniła wcześniejsze pomysły niejako skazał skandynawską firmę na Wściekłe Ptaki. Próbowano kilku innych pomysłów, ale nic nie chce chwycić. Dlatego Rovio cały czas wciska nam kolejne gry z serii Angry Birds… Tylko to już też powoli przestaje działać, co udowadnia Angry Birds Transformers.

Wściekłe Ptaki widzieliśmy już w wielu odsłonach. To przede wszystkim gry, w których strzelamy z procy, aby niszczyć zielone świnie, które są nemezis naszych głównych bohaterów. Zaczęło się od zwykłego Angry Birds, przez wydania Star Wars, Seasons, Space, Friends oraz Rio i na Stelli kończąc. W tzw. międzyczasie były jeszcze wyścigi Go!, coś w rodzaju RPG o nazwie Epic. Nie można też zapomnieć o Bad Piggies, w którym może i nie było ptaków, ale to całą pewnością była gra stworzona na tej samej fali popularności marki. Jak widzicie, było tego naprawdę sporo. Jedne gry były lepsze, inne gorsze. Jedno jest pewne – to robi się powoli nudne.

angry-birds-transformers (2)

Teraz przyszła kolej na kolejną grę, stworzoną przy współpracy z dużą, znaną marką. Najpierw było bardzo udane Star Wars, a kilka dni temu na Androidzie zadebiutowały Transformersy. Jednak tym razem nie strzelamy z procy, chociaż wciąż chodzi o to, aby unieszkodliwiać złośliwe, zielone świnie.

W Angry Birds Transformers wcielamy się w robota, który bez przerwy biegnie w prawo, aż do końca danego poziomu. Po drodze mijamy mnóstwo wież ze świniami, które po prostu musimy zniszczyć. Początkowo nasz ptak może zestrzeliwać tylko lodowe klocki, więc to właśnie w nie musimy celować, aby zburzyć konstrukcję i zabić świnie. Z czasem odblokowujemy kolejne postacie, które mogą niszczyć także drewniane, czy też betonowe klocki.

angry-birds-transformers (17)

To jednak nie wszystko. Z czasem pojawiają się inne rodzaje świń – bardziej odporne, latające, pływające na dmuchanych kołach, czy wreszcie strzelające do nas. Nie brakuje także dodatkowych przeszkód w postaci przewracających się na nas głazów, które można ominąć przemieniając naszego Transformersa w pojazd, np. samochód. Początkowo gra wydaje się niezwykle łatwa, ale im dalej, tym zaczyna się robić trudniej i często trzeba naprawdę sprawnych palców, aby poradzić sobie z danym poziomem.

Problem polega na tym, że gra szybko się nudzi. Ciągłe bieganie i klikanie tylko w miejsca, w które ma strzelić robot i od czasu do czasu kliknięcie w przycisk przemiany w pojazd, to trochę za mało, aby przyciągnąć użytkowników na dłużej. Pewnie połączenie dwóch znanych marek – Angry Birds i Transformers – przełoży się na sukces, może nie będzie on wielki, ale jednak będzie to sukces, ale to już nie te same Wściekłe Ptaki. Pierwsze części były naprawdę udane, a Star Wars nawet rewelacyjne, ale Go!, Epic, czy Stella to już odcinanie kuponów od kuponów i gry po prostu tak nudne, że wolałbym przeczytać Lalkę.

angry-birds-transformers (18)

Jasne, Rovio cały czas będzie zarabiać kasę, bo Angry Birds to mocna marka. Zresztą to nie tylko gry, ale ogromna ilość gadżetów i zabawek. Tylko to trochę taka sytuacja, jak z Samsungiem – w końcu się znudzi. Jestem pewien, że ten czas już jest bardzo blisko. A ogromnym zmartwieniem dla Skandynawów jest to, że żaden inny ich pomysł nie chce chwycić…

Angry Birds Transformers możecie pobrać za darmo ze Sklepu Play (Android) lub iTunes App Store (iOS).