Tak hipsterskiej aplikacji jeszcze nie widziałem. Poznajcie Camu

Podobno istnieją dzisiaj aplikacje od wszystkiego. Skoro tak, to nie mogło też zabraknąć appki dla hipsterów. No wiecie, tych co chodzą w okularach zerówkach, mają szelki, kawę piją tylko w Starbucksie, a z torby zamiast laptopa wyciągają maszynę do pisania. No dobra, trochę pożartowaliśmy, ale aplikacja Camu kojarzy mi się właśnie z hipsterami i nastolatkami przeżywającymi ciągłe wahania nastrojów, na dodatek myślącymi, że mają coś ciekawego do powiedzenia na temat życia…

No dobra, ale wróćmy do aplikacji. Fotografia mobilna cały czas przeżywa niesamowity rozkwit i nie ma sensu w ogóle na ten temat dyskutować. Przyjmijmy to za fakt. Z prędkością kul wylatających z lufy M4 lub AK47 pojawiają się kolejne aplikacje, dzięki którym możemy robić zdjęcia, edytować i wrzucać do Sieci, aby znajomi, a nawet nieznajomi je polubiali, lajkowali i szerowali gdzie tylko się da. W ten sposób podobno można stać się nawet sławnym.

No i tak od czasu do czasu instaluję na swoim smartfonie kolejną tego typu appkę, aby ją przetestować i sprawdzić, czy rzeczywiście do czegoś się nadaje. Kilka dni temu trafiłem na Camu. Jak wiecie – jeśli czytacie tego bloga – na co dzień korzystam z Pomelo, ale gdyby na horyzoncie pojawiło się coś lepszego, to nie jestem na tyle przywiązany, aby uparcie trwać przy swoim. Myślałem, że może Camu wywoła we mnie wewnętrzny konflikt, sprawi, iż zacznę się zastanawiać. Nic z tego. Aplikację odinstalowałem po kilku pierwszych próbach edytowania zdjęcia. Nie jestem nastolatką ani tym bardziej hipsterem, żeby Camu mi się spodobało.

Ale o co chodzi?

Camu to aplikacja, która pozwala nakładać na zdjęcia filtry – nic nowego. Działanie owych filtrów możemy obserwować w czasie rzeczywistym, jeszcze w trakcie robienia fotki. Oczywiście nawet po wyzwoleniu migawki możemy się rozmyślić i jeszcze zmienić efekt końcowy. Później możemy jeszcze zmienić kilka parametrów, jak chociażby przejrzystość, czy też dodać małe rozmycie. Nie zabrakło także kadrowania i obracania obrazu, więc generalnie ze zdjęciem można zrobić sporo.

No i na koniec pozostaje jeszcze jedna rzecz – dodawanie napisu. Możemy sami coś wpisać lub wybrać już z gotowy sentencji (niestety w języku angielskim). I tak oto tym sposobem możemy w mgnieniu oka ze zdjęcia zagraconego łóżka zrobić bardzo głęboką grafikę z ładnym filtrem i słowami, które to będą opisywać jak życie jest niesprawiedliwe, smutne, szare i do czterech liter. No wiecie, tak żeby było to bardzo głębokie, dołujące itd. A potem już tylko wrzucić na fejsa i czekać na lajki.

Ale tak już na poważnie

Camu nie jest złą aplikacją, ale wybitną też nie. Filtrów jest mało, a za większą liczbę musimy zapłacić. Możliwości edycyjne też są mocno ograniczone. No ale czarę goryczy przelewają złote sentencje wpisane przez autorów aplikacji Camu, np. „życie byłoby tragiczne gdyby nie było zabawne”. Serio? Serio?

Jeśli jakiś dziwnym sposobem ktoś z was chciałby zainstalować aplikację na swoim smartfonie, to poniżej macie linki do Google Play i App Store.

google_play

apple_store