Fast & Furious Legacy – gramy w wyścigi na podstawie filmu

Już wkrótce na ekranach kin zadebiutuje kolejny film z serii „Szybcy i Wściekli”. A to oznacza, że wręcz musiała się pojawić kolejna gra mobilna z szybkimi samochodami w roli głównej. Wytwórnie filmowe już mają to do siebie, że starają się w każdy możliwy sposób zarobić na nowych produkcjach. Gry na podstawie filmów rzadko kiedy są udane. Zazwyczaj to niewarte uwagi gnioty. Czy tak samo jest z Fast & Furious Legacy? Postanowiłem to sprawdzić.

Przed rozpoczęciem gry nie czytałem nic na temat Fast & Furious Legacy. Nie oglądałem trailerów ani gameplayów. Chciałem podejść do tego tytułu bez żadnych oczekiwań lub uprzedzeń. Chciałem, aby było to całkowicie dziewicze doświadczenie. Wiedziałem tylko tyle, że będą to wyścigi, w których z pewnością pojawią się najpopularniejsze postacie z filmowego uniwersum (po 7 częściach można już chyba mówić o uniwersum).

No i pierwsze zaskoczenie już na samym początku. Nie są to tradycyjne wyścigi, w których dowolnie sterujemy samochodem, jak np. w Real Racing lub Asphalt 8. W Fast & Furious sterowanie wygląda tak samo, jak w wielu grach z gatunku endless runner. Co to oznacza? Mamy cztery tory jazdy i do nas należy tylko przełączanie się między nimi. Nie musimy nawet wciskać pedału przyspieszenia, ponieważ samochód jedzie sam. To, co musimy robić, to najpierw wystartować, później zmieniać pasy i ewentualnie włączać co jakiś czas przyspieszenie, czyli tzw. nitro. To wszystko. Tak jest zarówno w tradycyjnych wyścigach oraz w ucieczkach przed policją. Jedyny wyjątkiem jest drift, w którym musimy skręcać i starać się utrzymać wytyczonej linii jazdy. No i mamy jeszcze drag race, w którym startujemy, a następnie zmieniamy biegi i używamy nitro. To wszystko.

Po drodze zdobywamy punkty doświadczenia i wirtualne pieniądze, za które możemy ulepszać samochód i zmieniać jego wygląd. To drugie nie jest jednak takie proste, bowiem kosztuje kupę kasy i tak naprawdę szkoda marnować monety skoro lepiej wydać je na nowy silnik, lepsze opony lub mocniejsze nitro. Ale pewnie będzie spora grupa graczy, którzy zdecydują się na takie zakupy. Wtedy pewnie użyją prawdziwych pieniędzy i wykorzystają tzw. mikro-płatności. A tych oczywiście w grze nie brakuje.

Z czasem zdobywamy kolejne samochody i bierzemy udział w coraz trudniejszych wyścigach. Przez cały czas towarzyszą nam postacie znane z filmów, włącznie z młodym chłopakiem z części Tokio Drift. Służą oni radą, czasami mamy okazję się z nimi „pościgać”, ale ich rola nie jest zbyt wielka. Ot taki dodatek. Bez nich gra byłaby taka sama, ale wtedy pewnie nie byłoby sensu nazywać jej „Fast & Furious”.

Do wyboru mamy też różne wyścigi. Podstawowy to tryb kampanii, w którym musimy po kolei zaliczać wszystkie zadania. Nic nadzwyczajnego. Na zmianę są nam serwowane wyścigi uliczne, drag i drift. Później mamy jeszcze wyzwania, w których możemy brać udział, aby zarobić trochę kasy i punktów ulepszania samochodu. Dzięki temu możemy np. zamontować lepszy silnik, jeśli nie dajemy sobie rady w kampanii. Tutaj możemy sami wybrać sobie rodzaj wyścigu, jeśli np. nie lubimy dryftu. Następnie mamy wyścigi rankingowe, w których mierzymy się z innymi graczami z całego świata. Są najwyżej punktowane, ale też najtrudniejsze. Niestety, tutaj także nie mamy możliwości wyboru rodzaju wyścigu, więc po kolei musimy zaliczać wszystkie trzy na zmianę. Szkoda, bo drift jest dla mnie kompletnie niezrozumiały i najmniej ciekawy, głównie przez dziwne sterowanie.

Na końcu mamy jeszcze dostęp do pojedynków ekip. Tak, możemy dołączyć do jakiejś ekipy. Ja to zrobiłem, ale ta opcja cały czas nie jest u mnie aktywna, więc nie jestem w stanie zbyt wiele na jej temat napisać. Mam nadzieję, że z czasem opcja się odblokuje, bo pojedynki ekip zapowiadają się ciekawie.

Generalnie Fast & Furious Legacy to dość przyjemna gra. Rozczarowują trochę wyścigi uliczne, w których nie ma tradycyjnego sterowania, ale to i tak przyzwoity kawałek kodu. Nie wyróżnia się niczym specjalnym na tle konkurencji, no może poza postaciami z filmów. Nie zmienia to jednak faktu, że daje sporo frajdy, przynajmniej mi. Nie spodziewajcie się jednak rewelacyjnych wyścigów, od których dostaniecie rumieńców na twarzy. To nie tego typu gra. Jest przyjemniej, ale bez szaleństw. Szkoda tylko, że to kolejna gra dość mocno nastawiona na mikro-płatności. Ja całkowicie odpuściłem sobie zmienianie wyglądu auta i inwestuję tylko w mechanikę. Wam polecam to samo!

Grę Fast & Furious Legacy możecie pobrać za darmo ze Sklepu Google Play (Android) lub Apple App Store (iOS).

google_play

apple_store