Apple, Google i Amazon unikną kary za aplikacje freemium. Jest porozumienie!

Apple, Google oraz Amazon unikną sporych kar, które chciała na nie nałożyć Unia Europejska za ich politykę względem tzw. aplikacji freemium. Wczoraj doszło do ważnego porozumienia między urzędnikami i firmami. Wszyscy trzej giganci, którzy prowadzą sklepy z aplikacjami oraz francuski deweloper – Gameloft, mają 90 dni na wprowadzenie zmian, które przestaną być mylące dla użytkowników. Czy to koniec tego sporu?

Sprawa dotyczyła aplikacji freemium, czyli takich, które można pobrać ze sklepów za darmo, ale pełne są mikropłatności. Unii Europejskiej nie podobało się to, że są one nazywane darmowymi skoro w rzeczywistości użytkownicy często nie mają wyboru i aby dokonać postępów, np. w grze, muszą wydawać prawdziwe pieniądze na ulepszenia i dodatki. Postępowanie rozpoczęło się w maju 2014 roku na wniosek włoskiego odpowiednika rzecznika praw konsumentów.

Wszystkie firmy zadeklarowały, iż przestaną używać nazwy „darmowe” lub „bezpłatne” w odniesieniu do aplikacji freemium i będą lepiej informować użytkowników o ewentualnych płatnościach. I chociaż sprawa została zgłoszona przez włoski urząd, to umowa dotyczy całej Unii Europejskiej. Apple, Google, Amazon i Gameloft mają 60 dni na wprowadzenie zmian w sklepach i aplikacjach. Jeśli nie dotrzymają tego terminu, to każda z nich zapłaci 5 mln euro kary.

– Rynek aplikacji jest dobry dla Europy, a zadowolenie klientów jest duże. To wciąż relatywnie nowy rynek dla użytkowników, deweloperów i dla nas i wciąż będziemy walczyć o to, aby nasi klienci mieli jak najlepsze doświadczenia z tym związane – powiedział rzecznik Google w rozmowie z Wall Street Journal.

android-google-samsung-smartfon-sluchawki

Gry w modelu freemium dotyczą już podobno połowy rynku w Unii Europejskiej. Przewiduje się, że w 2018 roku rynek aplikacje wypracuje około 63 mld euro przychodów, czym potroi swój wynik z 2013 roku i w związku z tym ważne jest, aby użytkownicy dokładnie wiedzieli, z czego korzystają i jakie ewentualne koszty będą musieli ponieść.

– Udało nam się zmienić podejście trzech wielkich gigantów rynku – nie tylko we Włoszech, ale w całej Unii Europejskiej. To nie zdarza się zbyt często – powiedział Marco Pierani przedstawiciel włoskiej grupy, która zgłosiła sprawę Unii Europejskiej.

I to jak najbardziej słuszna decyzja, chociaż wydaje się częściowo spóźniona. Sprawa ciągnęła się od maja zeszłego roku i w tym czasie Google zdążył już wprowadzić zmiany do Sklepu Google Play. Nie wiem, czy zauważyliście taką błahostkę, ale teraz – zamiast przycisku „darmowe” – mamy w markecie przycisk „pobierz”. Na dodatek pod nim zawsze znajduje się informacja o ewentualnych mikropłatnościach, a w szczegółach możemy sprawdzić, jaki jest dokładnie rozstrzał między najtańszym i najdroższym elementem do kupienia w danej aplikacji lub grze.

Nie zmienia to jednak faktu, że – jako klienci – zasługujemy na to, aby być jasno informowanym o ewentualnych kosztach, które możemy ponieść. Jest oczywiście wiele gier, w których mikropłatności to dodatek i da się spokojnie korzystać z aplikacji bez wydawania prawdziwych pieniędzy, ale niestety nie brakuje też takich, które żerują na użytkownikach i dopóki nie kupimy odpowiedniego dodatku, to nie ukończymy danej pozycji. Myślę, że jeszcze z tym urzędnicy powinni zrobić porządek.