Nie blokował piratów, więc ci odwdzięczyli się kupując oryginalną wersję

Ta historia powinna być przestrogą i nauką dla wszystkich wydawców, czy to gier komputerowych i konsolowych, programów, filmów, muzyki, aplikacji mobilnych i gier mobilnych. Po raz kolejny mamy dowód na to, że zatwardziała walka z piratami nie ma najmniejszego sensu. Lepiej podejść do tematu z lekkim przymrużeniem oka, a użytkownicy nielegalnej kopii mogą odwdzięczyć się zakupem oryginału. Przykład tego dewelopera i tej konkretnej aplikacji doskonale to potwierdza.

Zaledwie kilkanaście dni temu, na początku lutego, nieznany nikomu deweloper z Wielkiej Brytanii narzekał na skalę piractwa na Androidzie. Podawał przy tym konkretne liczby, które dotyczyły jego aplikacji – Calendar Pro. Według dewelopera – Jacka Underwooda – aż 85 proc. użytkowników wersji płatnej korzystało z pirackiej kopii programu. Prosta matematyka pokazuje, że tylko 15 proc. użytkowników rzeczywiście zakupiło aplikację, co było liczbą po prostu porażającą i z pewnością zniechęciło wielu deweloperów.

Jednak Underwood nie zamierzał wytaczać wielkich dział przeciwko piratom

Podszedł do zagadnienia pragmatycznie i zamiast blokować nielegalne kopie aplikacji, zdecydował się na nieco inny krok. W kalendarzach piratów zaczęły pojawiać się wydarzenia i przypomnienia, których oni sami nie ustawili. Wszystkie w jakiś sposób nawiązywały do piractwa, jak np. grafika przedstawiająca deskę, pod którą pływają rekiny i napis „tak się kończy piracenie kolego”

pirate-matey

Co ciekawe deweloper nie jest przeciwnikiem piratów i stara się ich zrozumieć. – Rozumiem czemu ludzie piracą Calendar Pro. Chcą wypróbować aplikację przez dłuższy okres albo ich nie stać na zakup, albo nie uważają, aby cena 6 dolarów była adekwatna – i dla mnie to jest w porządku – powiedział w rozmowie z Torrent Freak. Jednak chciał w jakiś sposób namówić piratów do skorzystania z legalnej kopii swojej aplikacji i właśnie dlatego zaczął zapełniać ich kalendarze odpowiednimi powiadomieniami i wydarzeniami.

Ten pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę

Wiele serwisów technologicznych napisało o jego historii, co pozytywnie wpłynęło na sprzedaż aplikacji Calendar Pro. Dzisiaj już tylko 56 proc. użytkowników korzysta z nielegalnej, pirackiej kopii programu i zdecydowanie wzrosło zainteresowanie dziełem Jacka Underwooda. Widać to także po ilości ocen w Sklepie Google Play i średnią notą na poziomie aż 4,8 gwiazdek. Mało która aplikacja lub gra może się pochwalić aż taką oceną.

Niestety zwiększona popularność wersji Pro nie przełożyła się na większe zainteresowanie edycją płatną. A taka też jest dostępna i od normalnej różni się tylko dodanymi reklamami, które nie są zbyt inwazyjne i nie powinny przeszkadzać większości użytkowników. I to tym bardziej dziwi, że stopień „spiracenia” aplikacji Pro był aż tak duży. W końcu wielu użytkowników mogło przez jakiś czas wypróbować darmowej wersji i wtedy ewentualnie zdecydować się na wydanie bez reklam.

Nie zmienia to jednak faktu, że walka z piratami nie ma większego sensu

Trzeba ich zrozumieć i zamiast blokować lub pozywać, zaoferować inne rozwiązanie. Jest spora szansa, że wyjdzie to na dobre i użytkownikom i wydawcy. Świetnym przykładem takiego działania była gra „Game Dev Tycoon”, w której w pirackiej wersji wydawane przez nas gry w pewnym momencie były masowo piracone i nasza firma upadała. Śmieszne w tym wszystkim było to, że sami piraci zaczynali pytać na forach, jak uchronić się przed… piractwem.

Zresztą nie jedno badanie pokazywało już, że piraci to najczęściej klienci, którzy wydają najwięcej pieniędzy na oryginalne wersje innych programów, gier i multimediów.

za: Torrent Freak