Wydawanie kolejnych wersji Androida przestaje mieć sens

Google udostępnił dane na temat fragmentacji Androida. Po raz pierwszy w zestawieniu pojawił się najnowszy Nougat, czyli Android 7.0. Ale nie to jest najważniejsze.

Google co miesiąc udostępnia dane na temat fragmentacji Androida. Mają to być przydatne informacje dla deweloperów, aby wiedzieli, na jakich wersjach systemu najlepiej się skupić. Jednocześnie jest to ciekawostka dla samych użytkowników, którzy mogą sprawdzić, jak przebiegają aktualizację i ile osób korzysta z tego samego Androida.

W tym miesiącu dane pojawiły się po raz kolejny. W zestawieniu pierwszy raz pojawił się Android Nougat 7.0, który odpowiada w tym momencie za 0,3% rynku smartfonów i tabletów z zielonym robotem. Liczba nie jest oszałamiająca, ale jeśli spodziewaliście się lepszego wyniku, to mało wiecie o rynku mobilnym. Podobnie wyglądało to w przypadku wcześniejszych wersji Androida. Co więcej, z wersji na wersję jest nawet coraz gorzej.

Jednak ciekawsze jest coś innego, a mianowicie wynik Androida 6.0 Marshmallow, który ma już przecież ponad rok. W tym czasie zadomowił się na 24% urządzeń. Mało? Dużo? Moim zdaniem zdecydowanie za mało. Lepiej pod tym względem radzi sobie Lollipop z wynikiem 34,1%, a nawet 3-letni już KitKat, który jest zainstalowany na 25,2% sprzętów. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że Android w ogóle ma około 8 lat, to 36 miesięcy wydaje się okresem szaleniem długim. A jednak wciąż co czwarty użytkownik Androida korzysta z 3-letniej wersji systemu.

android-fragmentacja-listopad-2016

To pokazuje kilka rzeczy jednocześnie. Po pierwsze, producenci kompletnie nie radzą sobie z aktualizacjami. Jeśli już, to dbają tylko o flagowce i to maksymalnie przez 2 lata. Potem można je porzucić i nikt nie będzie miał pretensji. W końcu użytkownicy Androida są do tego już przyzwyczajeni. Dla przykładu Apple wspiera swoje smartfony przez około 4 lata. Dwa razy dłużej!

Po drugie, te wyniki też pokazują, jak niewiele osób – w ogólnym rozrachunku – kupuje tzw. flagowe modele. To przecież one wyposażone są w najnowsze wersje Androida i najszybciej są aktualizowane. Gdyby każdy miał dzisiaj Galaxy S7, LG G5 lub HTC 10, to wynik Lollipopa byłby dużo lepszy. Ale to akurat żadne zaskoczenie. Android to przede wszystkim urządzenia z taniej i średniej półki cenowej.

No i wreszcie po trzecie – bardzo rzadko wymieniamy smartfony. Dzisiaj nawet modele tanie działają na Androidzie Lollipop, np. Samsung Galaxy J5, którego można kupić za około 600 zł. Tymczasem 2-letni system znajduje się na co trzecim urządzeniu. Niby nie jest to mała liczba, ale jednak to 34,1%, a nie np. 50-60%.

Wydawanie kolejnych wersji Androida przestaje mieć w takiej sytuacji sens. No bo po co skoro będzie to oprogramowanie dla wybranych, niemal ekskluzywne?

Zdjęcie: eleZeta / Foter / CC BY-ND

  • Paweł

    Wciąż używam 3-letniego LG E610 z Androidem 4.0.3, nie mam konta Google więc aplikacje instaluję ręcznie i tylko dzięki temu telefon działa szybko.
    Gdybym pozwolił na automatyczne aktualizacje to system działałby coraz wolniej i zaczęły by się pojawiać komunikaty o braku wolnego miejsca na kolejną niepotrzebnie zaktualizowaną aplikację.
    To jest sztuczne postarzanie sprzętu żeby producent mógł zarobić.