Microsoft pracuje na narzędziem, które zamieni smartfon z Androidem w smartfon z Windows 10

Dzisiaj w Chinach odbyła się dość nietypowa konferencja Microsoftu, na której poznaliśmy wiele planów związanych z najnowszym Windowsem 10, a przy okazji dowiedzieliśmy się o współpracy amerykańskiej firmy z jednym z tzw. chińskich tygrysów rynku mobilnego – Xiaomi. Jednak najciekawsza informacja dotyczy specjalnego ROM-u Windowsa, który będzie można instalować na… smartfonach z Androidem. Pomysł wydaje się ciekawy, ale w mojej głowie rodzi się jedno proste pytanie – po co ktoś miałby to robić?

Zacznijmy od początku. Przy okazji ogłoszenia współpracy z Xiaomi podano do informacji także to, iż dostępna będzie wersja smartfoni Xiaomi Mi 4 z Windowsem 10. Dodatkowo posiadacze tego modelu, ale w wersji z Androidem, dzięki specjalnie przygotowanemu ROM-owi będą mogli w stosunkowo łatwy sposób zainstalować na swoich urządzeniach mobilne kafelki. Oczywiście smartfon nie będzie wtedy działać na dwóch systemach. Po prostu Android zostanie zastąpiony Windowsem 10.

Jednak na Xiaomi nie ma się zakończyć. Chiny są podobno tylko państwem testowym dla Microsoftu. Przede wszystkim dlatego, że mieszkańcy Państwa Środka upodobali sobie modyfikowanie swoich smartfonów, głównie z powodu zakazu korzystania ze Sklepu Google Play. Microsoft chce w ten sposób sprawdzić, jak wielu użytkowników byłoby zainteresowanych taką zmianą i czy pomysł jest godny zrealizowania.

I teraz tak – sam pomysł wydaje się ciekawy. Żaden inny twórca mobilnych systemów operacyjnych (z wielkiej trójki) nie daje możliwości zainstalowania swojego oprogramowania na innych urządzeniach. Chociażby z racji tego jest to idea godna uwagi. Ale – jak to mam w zwyczaju – dostrzegam kilka problemów.

windows-10-onecore

Po pierwsze, po co sami Chińczycy mieliby zmieniać Androida, który daje ogromne możliwości personalizowania i konfiguracji, na zamkniętego i nudnego Windowsa? Nie dostrzegam najmniejszego powodu. Po drugie, po co użytkownicy Androida, którzy mają dostęp do najnowszych aplikacji, korzystają z najpopularniejszego systemu, który mogą sobie ustawić według własnych upodobań, mieliby zmienić go na Windowsa, na którym wciąż jest problem z appkami, a innych użytkowników jest jakieś…15 razy mniej?

Po co ktokolwiek miałby to robić? Po raz kolejny odnoszę wrażenie, że Microsoft skupia się nie na tym, na czym powinien. Amerykańska firma nie dostrzega sedna problemu. Zamiast skupić się nad samym systemem, a przede wszystkim bardziej zachęcać deweloperów do pisania aplikacji (universal apps mnie nie przekonują), to siły są marnowane na narzędzie, z którego skorzysta raptem może kilka tysięcy osób. W skali całego świata to kompletnie nic nieznacząca garstka osób.

Wychodzi na to, że jestem straszną marudą i znowu narzekam na Microsoft i Windowsa. Jednak prawda jest taka, że bardzo, ale to bardzo chciałbym, aby ten system stał się realną konkurencją dla Androida oraz iOS-a. Na razie nie jest i nic nie zapowiada, aby wkrótce miał się stać.

za: TechCrunch