Czy Honor 6 jest pogromcą flagowców? – recenzja

Honor to nowa marka na rynku smartfonów. Chociaż stworzona przez Huawei, to jednak nie chce być z chińskim producentem za bardzo kojarzona. Dlaczego? Bowiem Honor to coś zupełnie nowego, a model „6” ma być urządzeniem z górnej półki, ale w rozsądnej cenie. Na papierze wygląda naprawdę obiecująco – ośmiordzeniowy procesor, 3 GB pamięci RAM, ekran Full HD 1920 x 1080 pikseli i LTE Cat. 6. A to wszystko za jedyne 1400 zł. Honor 6 to murowany hit?

Czym jest Honor 6?

To smartfon z 5-calowym ekranem o rozdzielczości Full HD 1920 x 1080 pikseli, ośmiordzeniowym procesorem Kirin 920 (cztery rdzenie Cortex A15 1,7 GHz i cztery rdzenie Cortex A7 1,3 GHz w technologii big.LITTLE), układem graficznym Mali-T628, 3 GB pamięci RAM, dwoma aparatami (głównym ma 13 Mpix, diodę LED i autofokus), modułem LTE Cat. 6 (do 300 MB/s), NFC, WiFi, czytnikiem kart microSD oraz akumulatorem o pojemności 3100 mAh.

Czy od smartfona można wymagać czegoś więcej? Wymienione podzespoły bez cienia wahania można nazwać hi-endowymi, przez co Honor 6 plasuje się zdecydowanie na wysokiej półce, przynajmniej pod względem możliwości. Jednak cenowo wypada zdecydowanie lepiej niż flagowce HTC, Sony, LG, czy Samsunga, bo kosztuje zaledwie 1400 zł. Czy w takim razie jest to smartfon o najlepszym stosunku jakości do ceny?

Honor 6

Obudowa i jakość wykonania

Honor 6 swoim wyglądem dość mocno nawiązuje do smartfona z nadgryzionym jabłkiem. Telefon ma zaokrąglone rogi, wąskie ramki wokół ekranu, jest cienki i lekki. Po prostu dobrze leży w dłoni. Na dodatek jest miły dla oka. Bryła urządzenia jest klasyczna i prosta. To spora zaleta, chociaż zależy od gustu danego użytkownika, a o gustach podobno się nie dyskutuje.

Na froncie smartfona znajdziemy dokładnie to, czego należało się spodziewać – zestawu czujników, głośnika oraz przedniej kamery. Co ciekawe, producent nie zdecydował się na umieszczenie z przodu jakiegokolwiek logo lub chociażby nazwy telefonu. Zamiast tego mamy białe ramki, które są cienkie po bokach wyświetlacza i akceptowalne pod i nad ekranem (mogłyby być nieco węższe). Całość jest pokryta szkłem ochronnym Gorilla Glass.

Honor 6

Plecki modelu Honor 6 są całkowicie płaskie. Również zostały pokryte szkłem, w tym przypadku hartowanym, przez co przypominają mi nieco mojego Nexusa 4. Takie rozwiązanie ma swoje wady i zalety. Smartfon na pewno wygląda lepiej i niejednokrotnie można zaobserwować ciekawy efekt załamywania się światła na tylnej obudowie. Z drugiej strony jest cholernie śliski i położenie sprzętu na nierównej powierzchni będzie skutkować zjazdem i potencjalnym upadkiem na ziemię. No i jeśli już przy upadku jesteśmy, to zawsze istnieje ryzyko, że jeśli ekran przeżyje spotkanie z podłogą, to polec mogą właśnie plecki. Nie sposób też zapomnieć o licznych odciskach palców, które zbierają się na tyle Honora 6. Oczywiście plecki nie są zdejmowane.

Na górze tylnej części obudowy umieszczono oczko aparatu oraz diodę doświetlającą LED. Na dole znajdziemy za to głośnik, który dzięki temu, że jest lekko wystający, nie jest aż tak bardzo tłumiony przez podłożę, gdy położymy telefon na plecach. W tym miejscu nie zabrakło już logo marki, ale trzeba przyznać, że napis „Honor” – tak samo jak sam telefon – jest bardzo stonowany i nie rzuca się specjalnie w oczy.

Honor 6

Wszystkie najważniejsze elementy do obsługi smartfona umieszczono na jego prawym boku. To właśnie tam znajdziemy przyciski do regulowania głośności oraz włącznik, a także plastikową zaślepkę, pod którą umieszczono porty na karty SIM i microSD. Tradycyjnie już na dolnej krawędzi umieszczono złącze microUSB, a na górnej mini-jack 3,5 mm.

Jeśli chodzi o zastosowane materiały, to są one bardzo przyzwoite. Może nie jest to najwyższa, światowa półka, ale też trudno do czegoś się przyczepić. Plastik ma odpowiednią jakość, przyciski działają sprawnie, zaślepkę wypina i zapina się bardzo sprawnie, nic nie skrzypi i nie wystaje.

To naprawdę solidny kawałek sprzętu, chociaż przez cały czas użytkowania sprawia wrażenie plastikowego. Jednak pragnę podkreślić to jeszcze raz – trudno modelowi Honor 6 cokolwiek zarzucić pod względem jakości wykonania.

Ekran

Honor 6 został wyposażony w 5-calowy ekran JDI Incell o rozdzielczości Full HD 1920 x 1080 pikseli. Daje nam to w sumie 445 punktów na cal, co bez wątpienia jest wynikiem w pełni wystarczającym i satysfakcjonującym.

Obraz w telefonie nieco mnie zaskoczył. Spodziewałem się dobrej jakości, ale nie sądziłem, że będzie aż tak dobrze. A jest naprawdę… dobrze. Obraz jest ostry, kolory żywe i miłe dla oka, o kątach widzenia nie można powiedzieć złego słowa, a jasność wydaje się wystarczająca do korzystania z urządzenia nawet w słoneczny dzień (chociaż trudno to sprawdzić w taką porę roku, na dodatek gdy pogoda średnio dopisuje).

Honor 6

Honor 6 pozwala na regulację temperatury barwowej ekranu oraz włączenie trybu oszczędzania ekranu, co niby może nieco pogorszyć jakość wyświetlanego obrazu. Osobiście nie zauważyłem żadnej różnicy w wyświetlanych treściach, co chyba należałoby uznać za zaletę.

Wydajność i pamięć

Ośmiordzeniowy procesor – to brzmi dumnie i imponująco. Musicie jednak pamiętać, że w tym samym momencie wykorzystywane są maksymalnie cztery rdzenie: Cortex A15 o taktowaniu 1,7 GHz w przypadku bardziej wymagających aplikacji oraz Cortex A7 z zegarem ustawionym na 1,3 GHz, gdy zapotrzebowanie na wydajność jest mniejsze. Do tego dochodzą jeszcze 3 GB pamięci RAM, co powinno skutkować świetną wydajnością.

I tak też w rzeczywistości jest. Honor 6 nie spowalnia, reaguje błyskawicznie i radzi sobie z każdą grą. Czytałem wiele opinii przed napisaniem tej recenzji i wiele osób pisało, że nie da się sprawić, aby smartfon chociaż na chwilę dostał zadyszki. I jest to opinia… nieco przesadzona. Honor 6 to sprzęt błyskawiczny i pod względem wydajności topowy, ale jednak przy grze Spider-man Unlimited zdarzało mu się momentami spowolnić, przez co rozgrywka nie była do końca płynna. Jednak trwało to tylko chwilę i to w sytuacjach, gdy rzeczywiście na ekranie działo się naprawdę sporo. Nie jest to jednak sprzęt, którego nie da się „zamulić”.

Honor 6

Jeśli chodzi o nagrzewanie, to oczywiście występuje ono, ale w bardzo małym zakresie. Tylna część obudowy przy dłuższym użytkowaniu staje się wyraźnie cieplejsza, szczególnie w górnej części, w okolicach obiektywu aparatu, ale temperatura nie staje się na tyle wysoka, aby przeszkadzała lub była w jakikolwiek sposób uciążliwa dla użytkownika.

Jeśli chodzi o pamięć, to z dostępnych 16 GB dla użytkownika pozostaje niecałe 12 GB. To trochę mało, tym bardziej w erze coraz bardziej wymagających – także pod względem przestrzeni dyskowej – gier mobilnych. Na szczęście miejsca można nieco zaoszczędzić, korzystając z karty microSD o pojemności nawet 64 GB. Zawsze to właśnie w pamięci zewnętrznej możemy trzymać zdjęcia, muzykę, czy nawet filmy.

Nakładka EmotionUI 2.3

O ile do tej pory Honor 6 wydaje się sprzętem niemal idealnym i trudno znaleźć w nim jakieś większe wady, o tyle nakładka producenta dość skuteczne psuje wcześniejszy efekt. EmotionUI 2.3 jest po prostu… brzydkie. Nie widzę absolutnie żadnej spójności w interfejsie. Z jednej strony mamy bardzo eleganckie, stonowane i płaskie elementy, jak chociażby ikony na ekranie blokady telefonu, a z drugiej atak kolorów (nie, nie klonów), wypukłe elementy pomieszane z płaskimi i generalnie wszędobylską cukierkowatość.

Nakładka Honora 6 jest niespójna i wywołuje oczopląs. Wygląda, jakby była projektowana przez kilka różnych osób, którym zakazano się ze sobą kontaktować. Mamy więcej jedno wielkie pomieszanie z poplątaniem. Wisienką na torcie jest brak app drawera, czyli ekranu ze listą wszystkich zainstalowanych aplikacji. Zamiast tego wszystkie ikony są umieszczane na ekranach głównych urządzenia, więc naprawdę łatwo i spory bałagan. Oczywiście nie mogło zabraknąć różnych motywów, z których każdy kolejny wydaje się gorszy od poprzedniego. Koszmar!

Sytuację ratuje jedynie fakt tego, iż nakładka EmotionUI 2.3 została wyposażona w kilka naprawdę przydatnych rozwiązań, jak chociażby specjalny przycisk, dzięki któremu mamy dostęp do najbardziej potrzebnych funkcji, czy też specjalny tryb powstały z myślą o osobach noszących rękawiczki. Miłośnikom Windowsa Phone spodoba się prosty tryb głównego ekranu Honora 6, który wyglądem przypomina kafelki. Podoba mi się także przycisk do szybkiego ubijania wszystkich aplikacji działających w tle. Bardzo brakuje mi czegoś takiego w czystym Androidzie.

Aparat

Aparat o rozdzielczości 13 Mpix jest przyzwoity. Nie można o nim powiedzieć, że zwala a z nóg lub może konkurować z najlepszymi na rynki. Jest co najwyżej dobry. Tylko tyle i chyba aż tyle, bo przecież mówimy o sprzęcie o sporych możliwościach za zaledwie 1400 zł. Logiczny jest, że smartfon pełny będzie niewielkich kompromisów. I takim kompromisem jest właśnie aparat. Robi dobre, ale nie rewelacyjne, czy nawet bardzo dobre zdjęcia. Zresztą sami zobaczcie, w końcu obraz mówi więcej niż tysiąc słów:

Honor-6-aparat (6)

Akumulator i czas pracy na jednym ładowaniu

W tym przypadku jest więcej niż dobrze. Bateria o pojemności 3100 mAh spokojnie wystarczy na 1 dzień pracy, nawet przy dość intensywnym użytkowaniu. Oczywiście nie ma co liczyć na kilka godzin grania, ale spokojnie można odpalić na dłuższy czas ulubioną gierkę, przejrzeć ciekawe serwisy internetowe, a przy tym posłuchać jeszcze muzyki, skorzystać z jakiegoś komunikatora i porozmawiać przez telefon, aby akumulator poddał się dopiero późnym wieczorem.

Honor 6

Jeśli mniej korzystacie z dobrodziejstw smartfonów, to spokojnie możecie osiągnąć nawet wynik 2 dni.

Czy Honor 6 jest pogromcą flagowców?

Nie, nie jest. To jednak sprzęt nieco gorszy od najlepszych telefonów Samsunga, HTC, LG, czy też Sony. Jednocześnie jest to bardzo dobre urządzenie w naprawdę rozsądnej cenie. Gdyby zapomnieć o brzydkiej nakładce, to tak naprawdę trudno do czegoś się przyczepić. W każdej kategorii Honor 6 jest co najmniej dobry, a w kilku nawet rewelacyjny. Jednocześnie odrobinę brakuje mu do najwyższej półki na rynku mobilnym.

Honor 6

I teraz główne pytanie brzmi – czy warto go kupić? Jeśli szukasz dobrego i wydajnego smartfona, a masz akurat 1400 zł do wydania, to zdecydowanie tak. Jeśli jesteś w stanie dołożyć jeszcze 100 zł, to ja wybrałbym jednak LG G3.