Periscope na Androida – testujemy wersję beta hitu na iOS

Periscope to aplikacja, która w ostatnich tygodniach jest prawdziwym hitem. Pozwala na strumieniowanie na żywo obrazu z kamery naszego smartfona lub tabletu. Początkowo wyszła tylko w wersji na urządzenia Apple, ale nam udało się zdobyć dostęp do wersji beta. Sprawdźmy, czy to rzeczywiście taka ciekawa aplikacja.

Periscope jest prawdziwym hitem w wersji na iOS-a. Nie jest to jednak jedyna aplikacja, która pozwala na nadawanie na żywo obrazu z kamery urządzenia mobilnego. Najpoważniejszym konkurentem Periscope jest appka o nazwie Meerkat, która już wcześniej pojawiła się na Androidzie i którą mieliśmy już okazję zrecenzować. Periscope jeszcze nie jest oficjalnie dostępne w wersji na zielonego robota, ale nam udało się zdobyć dostęp do wersji beta.

Interfejs Periscope na Androida

Interfejs aplikacji jest bardzo prosty i składa się z zaledwie 3 zakładek. Pierwsza od lewej (ikona telewizora) to podgląd na to, czy osoby które śledzimy akurat nadają coś na żywo. Tam też znajdziemy nasze nagrania, o ile w ustawieniach zaznaczymy opcję zapisywania wideo do pamięci urządzenia. Tutaj też mamy dostęp do przycisku nadawania na żywo, który – jak to w Material Design – przybrał formę okrągłej ikony umieszczonej w prawym, dolnym rogu.

Druga zakładka (ikona globusa) to po prostu lista aktualnie dostępnych streamów od użytkowników z całego świata. Znajdziemy tutaj najpopularniejsze w tym momencie nagrania. Tutaj również dostępna jest ikona rozpoczęcia własnego streamingu przy pomocy Persicope.

No i wreszcie trzecia zakładka (ikona trzech postaci) pozwala nam przejrzeć najpopularniejsze profile na Persicope. Z tego miejsca nie mamy dostępu do rozpoczęcia własnego nadawania, a zamiast tego mamy ikonę wyszukiwania. W prawym, górnym rogu mam też ikonę własnego profilu. To tam możemy zmienić ustawienia aplikacji. Tych nie ma dużo. Możemy co najwyżej ustawić rodzaje powiadomień oraz to, czy nasze streamy mają być zapisywane do pamięci urządzenia (w formie wideo). I to w sumie wszystko. Z tego miejsca możemy też zobaczyć, kto nas śledzi, kogo my śledzimy i listę zablokowanych użytkowników.

Nadawanie przy pomocy Persicope na Androida

Streamowanie własnego materiału jest bardzo proste. Wystarczy tylko kliknąć w ikonę nadawania, a następnie nadać jakiś tytuł. Przy okazji możemy zaznaczyć, czy chcemy udostępniać naszą lokalizację, czy w czacie mogą uczestniczyć tylko osoby, które śledzimy i czym chcemy poinformować o streamie za pomocą Twittera. No właśnie, rejestrujemy i logujemy się w aplikacji przy pomocy konta Twitter. Nadawanie może być publiczne, dostępne dla wszystkich lub prywatne, czyli dla określonej, wybranej przez nas grupy osób.

W trakcie nadawania możemy uczestniczyć w czasie z osobami, które nas aktualnie oglądają. Po skończeniu streamu Periscope podaje nam statystyki naszego materiału – ile osób nas oglądało, ile trwał itd.

Oglądanie przy pomocy Periscope na Androida

Oglądanie innych jest w sumie bardzo podobne, do nadawania. Tutaj również możemy uczestniczyć w czacie. Na dodatek możemy wysyłać serduszka, które w sumie nic nie dają. Oprócz tego możemy udostępnić link do czyjegoś „programu” na Twitterze lub zgłosić niezgodność z regulaminem. I to w sumie tyle. Aplikacja jest bardzo prosta, bo też taka powinna być. Nie ma tutaj miejsca na niepotrzebne funkcje, opcje i dodatki.

Werdykt

Trudno orzec, czy Periscope jest lepszy od Meerkat, czy też na odwrót. Aplikacje tak naprawdę są do siebie szalenie podobne i pozwalają na praktycznie to samo. To tak naprawdę od użytkowników zależy, która aplikacja okaże się bardziej popularna. I chociaż Meerkat wyprzedził Periscope z premierą w wersji na Androida, to sądzę, że to właśnie opisywany program ma większe szanse. Jest o nim głośniej i ma już sporą bazę użytkowników Apple – to powinno wystarczyć, aby pokonać rywala.

Periscope na Androida pojawił się już w Sklepie Play:

google_play