Plague – nowa aplikacja społecznościowa, która zaraża. Sprawdzam!

Wiele jest serwisów społecznościowych. Te najpopularniejsze to przede wszystkim: Facebook, Instagram, Twitter, Pinterest, czy też Snapchat. Wielu próbowało tworzyć nowe społecznościówki, ale rzadko kiedy kończy się to powodzeniem (np. Ello). Jednak nowy twór o nazwie Plague (ang. plaga) ma w sobie coś, co może sprawić, że przyjmie się na dłużej. Co w tym wszystkim najważniejsze, to fakt, iż sieć społecznościowa opiera się na aplikacji mobilnej, dostępnej w tym momencie w wersji na Androida oraz iOS.

Nazwa Plague idealnie oddaje to, czym tak naprawdę jest ta aplikacja, a w sumie to sieć społecznościowa. Co ważne, nie działa jak Instagram, Facebook, czy też Twitter, gdzie się dodaje znajomych lub kogoś po prostu obserwuje. W Plague wszyscy należymy do jednej sieci, a szczególnie jesteśmy powiązany z tymi, którzy geograficznie znajdują się blisko nas. Już tłumaczę o co chodzi…

Uruchamiając Plague zobaczymy jakiś materiał – zdjęcie z podpisem, grafikę, czy też po prostu sam tekst. Od nas zależy, czy chcemy go dalej rozprzestrzeniać. Jeśli tak, to przesuwamy go do góry. Wtedy trafia on do 4 osób znajdujących się blisko nas. Jeśli dany materiał nam się nie podoba, bo nie jest wystarczająco „wirusowy”, to przesuwamy go na dół i tym samym nie przyczyniamy się do rozprzestrzenienia danego materiału. Każdy post żyje maksymalnie 7 dni i to od użytkowników zależy, jak wiele osób zostanie nim „zarażonych”.

Początkowo każdy zaakceptowany przez nas post trafia do 4 kolejnych osób. Jednak z czasem, jeśli sami będziemy dodawać wirusowe materiały, nasz Plague Index może się zwiększyć, dzięki czemu wpisy będą od razu trafiać do większej liczby użytkowników. Oczywiście możemy sprawdzać statystyki swoich plag, a także sprawdzać dokładnie na mapie, do ilu osób trafił każdy z wpisów (nie tylko naszych).

I to chyba wszystko. Właśnie na tym polega Plague – na rozprzestrzenianiu fajnych rzeczy. Z jednej strony pomysł jest fajny, a realizacja jeszcze lepsza. Aplikacja jest prosta, nie zajmuje dużo miejsca i nie pochłania zbyt wiele czasu. Wystarczy minutka, aby przejrzeć kilkanaście postów. Poza tym – patrząc na popularność takich tworów, jak chociażby Kwejk, Bezużyteczna, czy też Sadistic – jest popyt na materiały wirusowe. Ludzie chcą oglądać o czytać ciekawe, a przede wszystkim śmieszne rzeczy.

Z drugiej strony – nie widzę sensownego zastosowania Plague w codziennym życiu. Na Facebooku możemy śledzić ulubione marki i serwisy, komunikować się ze znajomymi, dzielić się własnymi przemyśleniami, wrzucać zdjęcia i komentować wpisy innych. Na Instagramie publikujemy najfajniejsze zdjęcia, a Twitter to świetne narzędzie do dyskusji (chociaż pozwala na wysyłanie tylko 140 znaków). A Plague? Plague to taki trochę nowoczesny Kwejk… Nie wiem, czy z czasem po prostu zbyt szybko się nie znudzi. Początkowo wydaje się fajny i potrafi nawet wciągnąć. Myślę, że kluczem jest spore grono użytkowników, które będzie się dzielić fajnymi materiałami. Na razie tego brakuje…

Plague możecie pobrać w wersji na Androida oraz iOS, klikając w poniższe grafiki:

google_play

apple_store