Samsung Galaxy S6 – szczegółowy test oprogramowania

Już przed premierą Samsunga Galaxy S6 pojawiły się liczne pogłoski i doniesienia na temat zastosowanego oprogramowania. Miało być mniej preinstalowanych aplikacji oraz mniej niepotrzebnych funkcji i rozwiązań, co miało się przełożyć na szybszą pracę urządzenia i większe zadowolenie użytkowników. Od niemal 2 tygodni mam szansę korzystać z Samsunga Galaxy S6, więc postanowiłem to dokładnie sprawdzić.

Nie będę ukrywał, że nigdy nie byłem fanem nakładki TouchWiz. Oprogramowanie Samsunga było dla mnie po prostu… za bardzo. Za bardzo kolorowe, za bardzo przeładowane, za bardzo skomplikowane. Jako fan czystego Androida i urządzeń z rodziny Nexus cenię sobie przede wszystkim prostotę, szybkość działania i możliwość personalizacji. Jednak zapowiedzi dotyczące modelu Galaxy S6 nieco rozbudziły moją wyobraźnie i z dużą nadzieją podchodziłem do nowego smartfona.

Co się zmieniło?

Przy pierwszym kontakcie z nowym smartfonem Samsunga można odnieść wrażenie, że niewiele się zmieniło, ale jeśli przyjrzymy się lepiej, to dostrzeżemy pewnie niuanse. Już na ekranie głównym powinniśmy dostrzec przede wszystkim mniejszy widżet pogody oraz nowy wygląd folderów. Poza tym TouchWiz pozwala na zmianę siatki ekranu głównego ze standardowego 4×4 na 4×5 lub 5×5. To niewielkie zmiany, ale jednak dość istotne, gdyż pozwalają zupełnie inaczej zaplanować ten element systemu operacyjnego, który widzimy najczęściej i z którego najczęściej korzystamy.

Zmian jest oczywiście dużo więcej i po części wynikają one z zastosowania samego Androida Lollipop, który przecież jest pewnego rodzaju rewolucją w stosunku do KitKata. W Samsungu Galaxy S6 znajdziemy między innymi całkowicie nowy ekran aplikacji uruchomionych w tle. Teraz wyświetlają się one w formie kart. Na szczęście nowy TouchWiz ma coś, czego brakuje w czystym Androidzie, a mianowicie przycisk zamykania od razu wszystkich appek. Na Nexusie muszę każdą po kolei przesuwać w bok, aby ją zamknąć. To strasznie irytujące.

galaxy-s6-system (16)

Małą przemianę przeszedł również ekran zablokowanego ekranu. I tutaj także jest ona niejako spowodowana „lizakiem”. Zniknęły widżety, np. licznik kroków S Health oraz kilka efektów odblokowania urządzenia. Za to z tego miejsca można wysunąć belkę szybkich ustawień i przejrzeć powiadomienia. Cały czas możemy też odblokować smartfona od razu do aplikacji aparatu lub dialera.

Samsung nie zapomniał też o szybkich ustawieniach. Wysuwana, górna belka to od zawsze był element, który podobał mi się najmniej, niemal we wszystkich nakładkach producentów smartfonów. Były niepotrzebnie przeładowane mnóstwem funkcji i ustawień. Na szczęście w ostatnich miesiącach zaczęło się to zmieniać, także w Samsungu. Szybkie ustawienia już nie zajmują połowy ekranu urządzenia i zostały ograniczone do kilku podstawowych elementów. Cały czas mamy w tym miejscu przyciski do włączania WiFi, Bluetooth czy też Lokalizacji. Co ważne, możemy sami wybrać, jakie ikony mają się w tym miejscu pokazać. Wybór jest dość spory. Pod szybkimi ustawieniami mamy jeszcze regulację jasności wyświetlacza oraz „S Szukacz” i „Szybkie połączenia”. Powiadomienia, tak samo jak w Androidzie Lollipop, są wyświetlane w formie kart.

Samsung Galaxy S6 wyszczuplał

I nie chodzi o obudowę, a o system operacyjny. Najlepszym tego przykładem są ustawienia systemu. Do tej pory TouchWiz miał 62 różne ustawienia. W Galaxy S6 liczba ta zmniejszyła się niemal dwukrotnie i w tym momencie wynosi zaledwie 32. To dwa razy mniej ustawień, opcji i funkcji w systemie operacyjnym. Takie odchudzenie nie może zostać niezauważone i po prostu musi wpłynąć na lepsze działanie oprogramowania.

Ale na tym zabawa się nie kończy. W Galaxy S6 znajdziemy przede wszystkim dużo mniej preinstalowanych aplikacji. Pomijając appki systemowe, jak dialer, kontakty, wiadomości i Google’a, które są wymagane, jeśli chcemy mieć dostęp do Sklepu Play, to Samsung dołożył od siebie naprawdę niewiele. Aplikacji od Koreańczyków jest zaledwie kilka – S Terminarz, który tak naprawdę zastępuje systemowy Kalendarz, więc możemy go nie wliczać, S Health, S Voice oraz Galaxy Apps. I to w sumie wszystko. Do tego dochodzą jeszcze 3 aplikacje Microsoftu – Skype, OneDrive i OneNote. To duża zmiana w porównaniu do wcześniejszych wersji nakładki TouchWiz, która przecież była przeładowania aplikacjami. Na dodatek preinstalowane appki możemy dezaktywować. To cały czas nie jest to samo, co odinstalowanie, ale przestają one być aktywne i nie uruchamiają się. Tak naprawdę, to jedynie zajmują miejsce w pamięci wewnętrznej smartfona. Na dodatek App Drawera (listę wszystkich zainstalowanych aplikacji) możemy dowolnie edytować – ustawiać ikony według własnej kolejności czy też tworzyć foldery. To bardzo wygodne.

Te wszystkie zmiany spowodowały, że Samsung Galaxy S6 stał się – przynajmniej w moim odczuciu – systemem dużo przyjemniejszym, łatwiejszym w obsłudze i zdecydowanie ładniejszym. W końcu wygląda tak, jak powinien wyglądać jeden z najlepszych smartfonów na rynku. Przede wszystkim działa piekielnie szybko i chociaż ciężko stwierdzić to po zaledwie 2 tygodniach, ale jestem przekonany, że nie będzie już tak zwalniać, jak wcześniejsze wersje TouchWiza. System naprawdę został odchudzony. Miałem okazję porównać go z Androidem Lollipop na Nexusach i aplikacje uruchamiają się równie szybko, a nawet nieco szybciej, a to chyba największy komplement, jaki można sprawić urządzeniu z Androidem. W końcu to czysta wersja oprogramowania uchodzi za najszybszą i najbardziej stabilną.

Ogromna oferta dla użytkowników

W tym miejscu nie mogę także pominąć tego, jak wiele promocji i prezentów Samsung przygotował dla swoich użytkowników. Włączenie Galaxy Apps i przejście do zakładki „Dla Galaxy” ujawnia ogromną listę aplikacji, które przy zakupie Samsung Galaxy S6 otrzymujemy za darmo. Są to między innymi:

  • Legimi – w prezencie na 3 miesiące,
  • Lifesum – Calorie Counter – konto Gold na 12 miesięcy,
  • Freeletics Coach – za darmo na 3 miesiące,
  • Wunderlist – konto Pro na 12 miesięcy,
  • Toon Goggles – przy wykupieniu subskrypcji na 12 miesięcy aż 6 dostajemy za darmo,
  • Deezer Music – w prezencie na 3 miesiące,
  • The Economist – bezpłatna subskrypcja przez 6 miesięcy,
  • Endomondo Sports Tracker – konto premium,
  • Pocket Premium – 6 miesięcy,
  • i wiele, wiele więcej.

W sumie wszystkie prezenty i promocje, które otrzymujemy wraz z zakupem smartfona Galaxy S6 są warte kilkaset złotych. Wiadomo, że nie ze wszystkich będziemy korzystać, bo przecież nie każdy ma dziecko, aby wykupywać roczny abonament na Toon Goggles lub nie każdy czy The Economist, ale na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Oferta jest naprawdę szeroka.

Werdykt

Samsung Galaxy S6, a w sumie to jego oprogramowanie, to diametralna zmiana w stosunku do Galaxy S5 lub S4. Koreańska firma wsłuchała się w głos użytkowników. Mnóstwo aplikacji przeniesiono do Galaxy Apps i nie są już domyślnie instalowane w systemie. Jeśli z nich korzystaliśmy, to w każdej chwili możemy je doinstalować. W końcu sami możemy w dużej mierze decydować o tym, co chcemy mieć na swoim smartfonie. Widać to zresztą po ilości pamięci, którą zajmuje system operacyjny. Oprogramowanie Galaxy S5 zajmowało prawie 9 GB pamięci telefonu – sporo. W przypadku Galaxy S6 jest to niemal o 1/3 mniej, bo 6,5 GB. To wciąż więcej niż czysty Android, ale to i tak ogromny krok na przód i szansa na dużą zmianę w podejściu producentów smartfonów.

Tekst powstał przy współpracy z firmą Samsung – partnerem bloga Appki.com.pl