Facebook zmusi nas do korzystania z kolejnej aplikacji

Facebook to trochę dziwny twór. Z jednej strony korzystają z niego niemal wszyscy. Druga strona medalu jest taka, że w wielu przypadkach irytuje. Szczególnie jeśli chodzi o aplikacje mobilne. Wkrótce irytacja będzie jeszcze większa gdyż Mark Zuckerberg chce nas zmusić do korzystania z kolejnej aplikacji.

Pewnie wiele osób zdaje sobie z tego sprawę, ale aktualnie w Sklepie Google Play znajduje się kilkanaście różnych aplikacji Facebooka (trochę mniej w Apple App Store). Jedną z nich jest Moments. Aplikacja służy do dzielenia się zdjęciami ze znajomymi. Załóżmy, że jesteśmy na imprezie ze znajomymi lub rodziną. Kilka osób robi zdjęcia. Dzięki Moments możemy utworzyć album, do którego każdy z zaproszonych użytkowników może dodawać swoje fotografie. W ten sposób można stworzyć kompletny zestaw zdjęć z imprez i wyjazdów, nawet jeśli aparat lub smartfon miało kilka osób. Tak było do tej pory. Wkrótce aplikacja Facebook Moments będzie odgrywać dużo ważniejszą rolę.

Ważna jest jeszcze jedna funkcja Facebooka o nazwie Photo Sync. Działa ona tak samo, jak wiele chmur, np. Dropbox lub OneDrive. Jeśli zrobimy smartfonem zdjęcie to zostaje ono automatycznie zsynchronizowane i w tym przypadku zapisane w prywatnym albumie na Facebooku. To prosty sposób na tworzenie kopii zapasowych wszystkich fotografii. Od 10 stycznia dostęp do zapisanych w ten sposób zdjęć będziemy mieli tylko z poziomu aplikacji Moments.

Nie wiem, jak dużo osób korzysta z Facebook Photo Sync. Podejrzewam, że lista może być dość długa, ale na pewno nie jest to większość użytkowników serwisu. Nie zmienia to jednak faktu, że Facebook po raz kolejny zmusza nas do korzystania z nowej aplikacji. Mamy już Messengera do czatu, Menadżera stron do zarządzania fanpage’ami, osobną aplikację do Grup na Facebooku i wiele więcej. Co ciekawe, usuwanie kolejnych funkcji z Facebooka i przenoszenie ich do innych appek wcale nie sprawia, że główna aplikacja zaczyna działać lepiej. Facebook cały czas pożera masę energii i znacząco wpływa na wydajność urządzeń mobilnych.

Zresztą, nie wiem jak u Was, ale u mnie aplikacja Moments i tak nie jest dostępna.

Źródło: TechCrunch