Polska intensyfikuje działania na rzecz budowy nowoczesnego systemu obrony przed bezzałogowcami. W obliczu doświadczeń płynących z konfliktów zbrojnych ostatnich lat, zwłaszcza wojny w Ukrainie, tradycyjne metody zwalczania zagrożeń powietrznych okazują się niewystarczające. Odpowiedzią ma być wielowarstwowy system antydronowy San, który pełną gotowość operacyjną osiągnie w 2028 roku.
System San ma chronić wschodnią granicę Polski
Podpisana 30 stycznia 2026 roku przez Agencję Uzbrojenia umowa uruchomiła realizację programu San. Nie jest to pojedynczy rodzaj uzbrojenia, lecz kompleksowy system przeznaczony do wykrywania, identyfikacji i neutralizacji bezzałogowych statków powietrznych.
Pierwszym zadaniem systemu będzie zabezpieczenie wschodniej granicy Polski, która ze względu na sytuację geopolityczną pozostaje jednym z najważniejszych obszarów z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Kluczową rolę w projekcie odgrywają Polska Grupa Zbrojeniowa oraz norweski koncern Kongsberg.
Eksperci podkreślają, że współczesne zagrożenia znacząco różnią się od tych, przeciwko którym projektowano klasyczne systemy obrony powietrznej.
Drony stały się pełnoprawnym narzędziem walki
Podczas Śląskich Dni Przemysłu Lotniczo-Obronno-Kosmicznych płk Jerzy Pałubiak, ekspert ds. naziemnej obrony powietrznej w Kongsberg Defence, zwracał uwagę, że bezzałogowce nie pełnią już wyłącznie funkcji rozpoznawczych.
– Dawniej bezzałogowce były przede wszystkim narzędziem rozpoznania i wsparcia działań bojowych, natomiast dziś są samodzielnym środkiem walki. Są wykorzystywane do rozpoznania, kierowania ogniem artylerii oraz precyzyjnych ataków na infrastrukturę krytyczną, bazy lotnicze, zaplecze logistyczne i zgrupowania wojsk – wyjaśniał.
Według ekspertów największym wyzwaniem nie jest wyłącznie poziom technologiczny przeciwnika, ale możliwość masowego wykorzystania tanich i łatwo dostępnych dronów.
Obrona antydronowa to znacznie więcej niż zestrzeliwanie celów
Specjaliści zgodnie podkreślają, że skuteczna ochrona przed dronami wymaga połączenia wielu technologii i środków działania.
Kluczowe znaczenie mają:
- wczesne wykrywanie zagrożeń,
- integracja radarów i sensorów,
- automatyczna analiza danych,
- wykorzystanie algorytmów sztucznej inteligencji,
- zastosowanie różnych metod neutralizacji dostosowanych do rodzaju zagrożenia.
Program San stanie się najniższą warstwą polskiego systemu obrony powietrznej. W strukturze tej funkcjonują już wyższe poziomy zabezpieczeń: Wisła dla obrony średniego zasięgu, Narew dla krótkiego zasięgu oraz Pilica dla bardzo krótkiego zasięgu.
Potwór z Tarnowa” jako ostatnia linia obrony
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów systemu San będzie opracowany przez Zakłady Mechaniczne Tarnów wielolufowy karabin Gatling kalibru 12,7 mm, określany mianem „potwora z Tarnowa”.
Jak wyjaśniał członek zarządu spółki Wojciech Patoła, przydomek nie odnosi się do rozmiarów konstrukcji, lecz do jej skuteczności.
Nawet 3600 strzałów na minutę
Broń jest zdolna do prowadzenia ognia z szybkostrzelnością sięgającą 3600 strzałów na minutę, co oznacza około 60 pocisków na sekundę. Każdy pocisk waży od 40 do 50 gramów, dzięki czemu w ciągu sekundy w kierunku celu może zostać wystrzelonych około 2,5 kilograma metalu.
Zakładany skuteczny zasięg niszczącego ognia wynosi od 500 do 800 metrów.
System nie wymaga ciężkich platform nośnych. W programie San ma być instalowany między innymi na mobilnych pojazdach Legwan produkowanych przez Rosomak SA.
Przedstawiciele tarnowskiej spółki podkreślają jednak, że broń ta będzie wykorzystywana wyłącznie jako ostatni element ochrony, gdy inne środki zawiodą.
E-2D Hawkeye, czyli amerykański „drone killer”
Ważnym uzupełnieniem systemu mogą być również środki wczesnego ostrzegania działające w powietrzu.
Krzysztof Krystowski, prezes Northrop Grumman Polska, wskazuje, że same naziemne radary nie zapewniają pełnej ochrony przed nisko lecącymi celami. Rozwiązaniem może być samolot E-2D Hawkeye.
Latające centrum dowodzenia
Maszyna została pierwotnie zaprojektowana do ochrony amerykańskich lotniskowców. Obecnie jest określana w branżowych mediach mianem „drone killera”, choć jej zadaniem nie jest bezpośrednie niszczenie dronów.
E-2D pełni funkcję latającego radaru oraz centrum dowodzenia i wczesnego ostrzegania. Może monitorować przestrzeń na dystansie przekraczającym 500 kilometrów i jednocześnie śledzić ponad 3000 obiektów.
Jego szczególną zaletą jest zdolność wykrywania bardzo nisko lecących celów, które często pozostają poza zasięgiem tradycyjnych systemów naziemnych.
Nie wszyscy eksperci są jednak przekonani do takiego rozwiązania. Rafał Rotblum z RB Defence zwraca uwagę, że nawet najbardziej zaawansowany samolot musi okresowo lądować, co ogranicza ciągłość obserwacji.
Polska technologia pozwala „usłyszeć” drona z odległości kilku kilometrów
Coraz większe znaczenie w obronie antydronowej zyskują także sensory akustyczne.
Firma RB Defence rozwija systemy zdolne do wykrywania charakterystycznych dźwięków emitowanych przez bezzałogowce jeszcze przed ich namierzeniem przez radary.
Algorytmy rozpoznają drona i odróżniają go od kosiarki
Według Rafała Rotbluma największym wyzwaniem jest odróżnienie drona od innych źródeł hałasu obecnych w otoczeniu. W rozwiązaniu tego problemu pomagają algorytmy sztucznej inteligencji oraz uczenie maszynowe.
System ma pełnić rolę pierwszego ogniwa w łańcuchu wykrywania zagrożeń. Po zlokalizowaniu potencjalnego celu kieruje uwagę bardziej zaawansowanych sensorów, takich jak radary.
Na terenach niezurbanizowanych technologia pozwala wykrywać drony klasy Shahed z odległości przekraczającej siedem kilometrów oraz śledzić ich położenie w czasie rzeczywistym. W miastach skuteczność jest niższa z powodu hałasu tła i odbić akustycznych od budynków, jednak nadal pozostaje na użytecznym poziomie.
Polska stawia na wielowarstwową ochronę
Budowany system San pokazuje, że współczesna obrona antydronowa nie opiera się już wyłącznie na strącaniu celów. Kluczowe staje się połączenie radarów, sensorów akustycznych, systemów dowodzenia, sztucznej inteligencji oraz różnych środków neutralizacji zagrożeń. To właśnie taka wielowarstwowa architektura ma zapewnić Polsce skuteczną ochronę przed coraz bardziej powszechnym wykorzystaniem bezzałogowców na współczesnym polu walki.

„Gaming doctor. Zombie fanatic. Music studio. Ninja cafe. TV buff. Nice alcoholic fanatic.














Leave a Reply